"Sekretna szafa"


Napisane przez: Brian Buckner & Sebastian Jones
Przepisane przez: Eric Aasen
Tłumaczenie: Sito.


[Scena: Hol między mieszkaniami. Phoebe podchodzi i puka do drzwi mieszkania Chandler'a i Moniki.]

Monica: (otwiera drzwi mając tylko na sobie szlafrok, nie zdejmuje łańcucha z drzwi) Hey, co tam ???

Phoebe: Znów zostawiłam tu swoją gitarę.

Monica: Oh, dobra. Żaden problem.

Phoebe: Dobra. (Monica zamyka drzwi, idzie po gitarę, a potem, nie wpuszczając nikogo, wraca i daje ją Phoebe.)

Monica: Dobra.

Phoebe: Oh.

Monica: Proszę.

Phoebe: Dobra.

Monica: Dobra.

Phoebe: Świetnie! Umm...(Monica zamyka drzwi, a Phoebe znów puka.)

Monica: Co ???!

Phoebe: To chcesz może razem posiedzieć albo coś ???

Monica: Phoebe! Zaskoczyłaś mnie właściwie w dość kiepskim czasie.

Phoebe: Oh czy ty i Chandler...

Monica: Tak! Dokładnie.

Phoebe: Dobra. Chcecie może żebym wam pograła ???

Monica: (śmieje się) Nie. (Zamyka drzwi i wtedy podchodzi Chandler.)

Chandler: Hey Pheebs, co tam ???

Phoebe: Zadajesz mi intrygujące pytanie Chandler'rze Bing.

(Chandler wpuszcza ją do mieszkania i widzimy, że Monica zamówiła masaż u jakiejś kobiety.)

Phoebe: Oh mój Boże! Ty robisz sobie masaż! Nigdy nie pozwalasz mi tego robić!!

Monica: Phoebe, mogę wyjaśnić!

Phoebe: Powiedziałaś mi że nie znosisz masaży!

Chandler: Kupić znaczki, odebrać pranie...Nie wpuszczać Phoebe.

Phoebe: Nie mogę w to uwierzyć! Jak długo to już trwa ???

Monica: No cóż, Alexandra...

Phoebe: Oh, więc to ma imię ???

Monica: Phoebe, nie złość się!

Phoebe: Dobra...Oop! Za późno! Wychodzę! Chodź Chandler, idziemy! (Ona wychodzi.)

Chandler: Phoebe myślałem, że...(pod wpływem jej spojrzenia)...Tak, co mi tam. (Wychodzi razem z Phoebe.)

INTRO

[Scena: Sypialnia Joey'a. Joey właśnie śni o Rachel jak to jest z nią podczas porodu i on jest ojcem.]

Joey: Oh dobra, dobra! Jeszcze raz! Jeszcze raz! Dalej skarbie, już prawie koniec! Już prawie koniec!

Rachel: Oh Joey, tak się cieszę, że nam się udało i mamy wspólnie to dziecko. tak bardzo cię kocham.

Joey: Oh, ja też cię kocham.

Rachel: Mam nadzieję, że to nie jest nieodpowiednia chwila, żeby to powiedzieć, ale z tobą miałam najlepszy sex w moim życiu.

Joey: Na to jest zawsze odpowiednia chwila! Oh, dobra. Jeszcze jedno pchnięcie! Jeszcze jedno!

(Wreszcie, dziecko się urodziło i zaczyna płakać.)

Doktor: Oh, oto wasze śliczne dziecko. Moje gratulacje!

(Podaje dziecko Joey'emu, który odsłania twarz dziecka i widzi, że zamiast jego twarzy jest twarz Ross'a.)

Ross: (płacze) Mam nadzieję, że będziesz lepszym ojcem niż jesteś przyjacielem!! (Znów płacze i w tym momencie Joey budzi się przerażony.)

Rachel: (wpada do pokoju) Joey! Joey!

Joey: Co ??? Co się dzieje ???

Rachel: Chodź, poczuj to! Poczuj mój brzuch!

Joey: Aaaah...

Rachel: Joey! Dziecko zaczęło kopać pierwszy raz! Nie chcesz tego poczuć ???!

Joey: Poważnie ???!

Rachel: Tak!

(Joey wstaje ale się zatrzymuje.)

Joey: Oh, wiesz co ??? Może uh, ty...ty podejdź do mnie. Nie mam nic na sobie.

Rachel: Oh, dobra! (Podchodzi do niego i on kładzie rękę na brzuchu.)

Joey: Oh mój, mój Boże!

Rachel: Aw, to niewiarygodne! Wow! Ależ ona kopie! Jest całkiem jak...oh...kim jest ta denerwująca zawodniczka ???

Joey: Mia Hamm ???

Rachel: Mia Hamm!

Joey: Oh to niesamowite. (Spada mu prześcieradło.)

Rachel: (patrzy w dół) Oh, oh!! Jedna ręka na prześcieradle Joe!

Joey: Ohhh! Przepraszam!

[Scena: Mieszkanie Moniki i Chandler'a. Monica otworzyła jeszcze jakiś prezent weselny kiedy wchodzi Chandler.]

Chandler: Hey kotku.

Monica: Cześć kochanie. Dostaliśmy prezent od Bob'a i Faye Bing. Oni nas chyba nie lubią, co ??? (Dali im miskę.)

Chandler: A kto powiedział, że nie można kupić pięknej miski za mniej niż 6 dolców ??? Może uda mną się to oddać do sklepu i odzyskać pieniądze ???

Monica: Nie, nie jest napisane skąd to przyszło. Gdzie to zwrócimy ???

Chandler: A może na ulice powiedzmy z balkonu ???

Monica: a może znajdziemy miejsce gdzieś na to ???

Chandler: Dobra. Może w tej szafce ???

Monica: Nie! Tam trzymamy wszystko w puszkach! Całkowicie zapomniałeś wszystko czego się nauczyłeś ???

Chandler: A może w tej szafie koło łazienki ???

Monica: Oh, dobra. Daj, ja to zrobię ???

Chandler: Oh nie, nie, nie...sam się tym zajmę. Kochanie, musisz się przyzwyczaić żeby siąść, odpocząć i pozwolić mnie zająć się czymś od czasu do czasu. (Próbuje otworzyć drzwi.) Są zamknięte, musisz mi pomóc. Czemu są zamknięte ???

Monica: Bez powodu. Trzymam tam osobiste rzeczy.

Chandler: Oh wiesz, mieszkam tu już jakiś czas i jeszcze nie widziałem co jest w tej szafie. Co tam jest ???

Monica: Kobiece rzeczy.

Chandler: Nie próbuj wprawić mnie w zakłopotanie z kobiecymi rzeczami!

Monica: Chandler, nie ma tam nic co ciebie dotyczy! Jak mnie kochasz to daj spokój.

Chandler: Świetnie.

Monica: Dziękuję! (Próbuje jeszcze raz otworzyć drzwi i Monica patrzy na niego.)

Chandler: (odsuwa się powoli) Kocham cię.

Phoebe: (wchodzi) Hey Chandler, piękny dzień, nie ??? (do Moniki) Ty!

Chandler: Phoebe jak to pomoże to Alexandra masuje Monikę tylko przez jakieś 3 lata. (Phoebe kręci oczami i odchodzi, a Monica patrzy na niego.) Jeżeli! Powiedziałem: "Jeżeli to pomoże!!!" (Idzie do sypialni.)

Phoebe: Czemu nie chcesz mi pozwolić zrobić ci masażu ???

Monica: No bo to...znaczy się...była bym skrępowana. Jesteś moją przyjaciółką, a ja była bym naga.

Phoebe: Monica! Przez lata mieszkałyśmy razem! Widziałam cię nago!

Monica: To co innego, byłyśmy współlokatorkami! I kiedy ???!

Phoebe: Jestem ciekawa ludzkiego ciała.

Monica: Hey, daj spokój Phoebe, zrozum dlaczego by to było dla mnie dziwne.

Phoebe: Ale ja jestem profesjonalistką! Naprawdę dobrą! Słuchaj, jak będzie to krępujące to przestaniemy. Daj mi tylko szansę, dobra. Proszę ???

Monica: Dobra, skoro to tyle dla ciebie znaczy...

Phoebe: Tak! Jakbyś ty się czuła jakbyś nie mogła się podzielić swoim gotowaniem ??? Albo wyobraź sobie jakby Ross się czuł jakby nie mógł nas uczyć o tych smokach.

Monica: Dinozaurach.

Phoebe: Jak zwał tak zwał.

[Scena: Central Perk. Joey i Rachel tam są jak wchodzi Ross.]

Ross: Hey!

Joey: Hey Ross! Dziecko kopie!

Ross: Co ???! Tak ???! (Szybko chce zdjąć swoje rękawiczki, ale nie idzie mu to tak łatwo i podejmuje walkę z nimi. W końcu mu się udaje i przykłada rękę do brzuch Rachel.)

Rachel: Teraz już nie kopie. Chociaż z przyjemnością zobaczyli byśmy (naśladuje go) to jezcze raz.

Ross: Hey, kiedy kopała ??? Co się działo ???

Rachel: Zeszłej nocy! Poczułam, że kopie, wpadłam do pokoju Joey'a, on spał...

Joey: Nic mi się nie śniło.

Ross: Mój Boże, dziecko kopie. to wspaniale. Chociaż...żałuję trochę, że mnie przy tym nie było i nie poczułem jak to robiło pierwszy raz.

Joey: Mnie też tu się dużo rzeczy dzieje (masuje się po brzuszku) jak chcesz poczuć.

Ross: Słuchajcie, nie chcę już przegapić więcej takich rzeczy. Więc...proszę. To mój nowy numer pagera, dobra ??? Kiedykolwiek cokolwiek będzie się działo wokół ciąży...użyj tego! Przyjdę! Dobra ??? Nie obchodzi mnie, że jest wcześnie rano a ty masz ochotę na lody.

Joey: Wow! Mogę dostać kopię tego ???

[Scena: Mieszkanie Phoebe. Monica leży na stole a Phoebe ją masuje.]

Phoebe: (woła ze swojego pokoju) Jesteś już pod prześcieradłem ???

Monica: Tak.

(Phoebe włącza muzykę i bierze olejek.)

Phoebe: (kojącym głosem) Świetnie, zaczynajmy więc. (Zaczyna masaż.) Jak tam nacisk ???

Monica: Nieźle! Wow Phoebe jesteś naprawdę dobra!

Phoebe: Mówisz rzeczy oczywiste, ale dzięki. I wcale nie jest dziwnie.

Monica: Nie. Ooohh...

Phoebe: Tak, ty tylko się tym ciesz.

Monica: (sexownym głosem) Oh. Oh tak! Ohhhhh! Ohh! Oh tak!

Phoebe: (skrępowana tym) Dobra.

Monica: Oh Boże Phoebe!! (Phoebe zakrywa jedno ucho.) Oh tak! Tak! Właśnie tam! Oh! (Stara się zakryć oba ucha.) Ooooh-oooh-ooooh... (zakrywa oba i robi dalej masaż łokciami.)

[Scena: Mieszkanie Moniki i Chandler'a. Chandler ma całe pudło kluczy i stara się otworzyć drzwi szafy. Ktoś wchodzi i on wtedy panikuje.]

Chandler: Nie próbowałem otwierać twojej szafy! Nie chciałem jej otwierać! Przysięgam! (Wbiega do kuchni i widzi, że to Joey.)

Joey: Rany, Monica naprawdę krótko cię tu trzyma. Co robisz ???

Chandler: Monica ma sekretną szafę i nie chce mi pokazać co w niej jest.

Joey: Czemu nie ???

Chandler: Nie wiem! Co mogła by tam trzymać czego ja nie mogę zobaczyć ???!

Joey: Sam nie wiem. Ooh, założę się, że to Richard.

Chandler: Po co miała by tam trzymać Richarda ???

Joey: Pierwszy powód z brzegu uhh, może sama o siebie dba.

Chandler: Znów się zaczyna...

Joey: Raz widziałem taki jeden film gdzie były takie drzwi i nikt nie wiedział co jest za nimi, a jak w końcu je otworzono, miliony, miliardy robaków wypełzło i zajadały się wszystkim ludzkim mięsem. Wiesz co, nie zabiło by cię jakbyś raz uszanował prywatność swojej żony! (Wychodzi i idzie do swojego mieszkania, patrzy na drzwi.) Głupia szafa pełna robactwa!

Rachel: Joey. Joey, coś dziwnie się czuję i wcale nie dobrze. Nie...rany!! (Jęczy z bólu.)

Joey: Oh hey zaraz, zaraz, nie martw się. Dobra. Jak moje siostry były w ciąży to o wszystkich takich dziwnych uczuciach czytały w książce, to nigdy nic złego nie było.

Rachel: Poważnie ???

Joey: Oczywiście. Ale, wpadniemy do szpitala żeby być pewnymi, dobra ??? W drodze dam znać Ross'owi. Dalej.

Rachel: Dobra. Oh Boże...Ow!...Oo!

Joey: Dobra Rach, Rach, Rach patrz na mnie, patrz na mnie, wszystko będzie dobrze, zaufaj mi. Dobra. Weź moją rękę. Idziemy. (Rachel łapie go za rękę.) Oww kruszysz mi kości!

[Scena: Szpital. Joey jest w poczekalni jak Rachel wychodzi z lekarzem.]

Joey: Hey! I ???

Dr. Long: Nic jej nie jest. Miała skurcze Braxton-Hicks'a, mały dyskomfort.

Rachel: Hmm, mały dyskomfort. Zakładam, że miał pan już te skurcze Braxton'a ???

Joey: Ale wszystko w normie.

Dr. Long: Jasne.

Joey: I nie ma zagrożenia dla dziecka ani dla niej ???

Dr. Long: Nie, nie. Skurcze wyprowadzają z równowagi jak nie wiadomo czym są, ale nic jej nie jest.

Rachel: Dziękuję panie doktorze. (Dr. Long wychodzi.) (do Joey'a) Dziękuję, że byłeś taki miły i spokojny.

Joey: Spokojny ???! Nie byłem spokojny! Nigdy się tak w życiu jeszcze nie bałem!

Rachel: Ale mówiłeś że wszystko będzie w porządku.

Joey: A co ja wiem ???! Nie jestem doktorem!

Rachel: Ale ja...ale nic mi nie jest. W porządku!

Joey: Na pewno ???!

Rachel: Tak! Tak! Starłam mu się tylko wyjaśnić. Mały dyskomfort, o czym on mówił ???

Joey: (widzi Ross'a) Oh hey, hey!

Ross: (wchodzi) Wszystko jest w porządku ???

Rachel: Tak, wszystko dobrze!

Ross: Dostałem wiadomość, żeby iść do szpitala ??? Co to było ??? co się stało ???

Joey: Jakieś skurcze Braxton-Hicks'a.

Ross: Oh. Oh. Dzięki Bogu, większość kobiet nawet ich nie czuje.

Rachel: Dobra, nie ma macicy, nie ma zdania.

Joey: Hey uh, a po co te słodycze ???

Ross: Oh jak mnie wywołałeś stałem w kolejce w kinie.

Rachel: Oh sam poszedłeś do kina ???

Ross: Nie ja...Mona!

Rachel: Oh, muszę tam wrócić.

Ross: Co ??? Czemu ??? Co się stało ???

Rachel: Nie, wszystko dobrze. Muszę tylko wrócić...

Ross: Poważnie, powiedz mi o co chodzi.

Rachel: Zapomniałam bielizny. (Ross puszcza ją.)

Ross: (do Joey) Więc, dzięki że przyprowadziłeś ją do szpitala.

Joey: Oh hey, nie martw się o to. Nic wielkiego.

Ross: Tak ale jednak, to powinienem być ja. To ja jestem ojcem.

Dr. Long: (do Joey'a) Uh, jak ma pan jakieś pytania, tu są ulotki o skurczach Braxton-Hicks'a. (podaje mu) Oh i przy okazji, dobrze zrobiłeś przyprowadzając ją tutaj. Będziesz wspaniałym ojcem.

Joey: Oh uh, hey. Nie tak dobrym jak ten tu! (Łapie Ross'a za rękę.) On przyniósł Twizlers!

[Scena: Mieszkanie Moniki i Chandler'a. Joey i Chandler wciąż pracują nad drzwiami.]

Chandler: Musi być jakiś sposób!

Joey: Naśladuj Kapitana Kirk'a. Oh, chcesz szpilkę do włosów ???

Chandler: Tak. (Sprawdza na głowie.) Oh nie zaraz, nie jestem dziewięcioletnią dziewczynką.

Joey: To czemu się zachowujesz jak taka ???

Chandler: Może Monica ma szpilkę.

Joey: Jasne. "Monica."

Chandler: Więc, jak ci leci z tym okropnie nieprzyzwoitym podkochiwaniem się w Rachel ???

Joey: Uh, naprawdę dobrze. Wspaniale. Tak, lada dzień będę gotowy się już zabić. (Chandler wraca ze szpilką i podaje ją Joey'owi.) Wow, szybko ją znalazłeś. (Stara się otworzyć drzwi.) Ja tylko...chciałbym nie mieć już tych odczuć co do Rachel, wiesz ??? Chciałbym, żeby wszystko już było normalne. Znaczy się, uwielbiam z nią mieszkać i Boże, pomaganie jej z dzieckiem jest niesamowite, ale teraz sobie myślę...myślę, że Ross czuje się trochę odstawiony. Wiesz ??? Jak musiałem zabrać Rachel do szpitala to lekarz pomyślał, że jestem ojcem. Boże... Trzeba było widzieć spojrzenie Ross'a. (cisza) Przy okazji, nie mam pojęcia co ja tu przy tym robię. Z tego co wiem to chyba jeszcze bardziej to zamykam. Oh hey, próbowałeś otworzyć to kartą kredytową ???

Chandler: To świetny pomysł.

Joey: Tak.

Chandler: Dobra. (Zamieniają się miejscami i Chandler zabiera się za drzwi z kartą kredytową.) Więc uh, Ross jest trochę przybity ???

Joey: Oh, ja...czuję się okropnie.

Chandler: To nie twoja wina. Co zamierzasz zrobić ??? Nie zabierać jej do szpitala ??? Wiesz ??? Nic złego nie robisz. (cisza) Poza umacnianiem miłości do kobiety, która nosi jego dziecko. (Katra wpada mu za drzwi.) Richard ??? Jak tam jesteś, mógłbyś mi podać tą kartę ???

[Scena: Central Perk. Phoebe jest na kanapie jak wchodzi Monica.]

Monica: Hey.

Phoebe: Hey.

Monica: Muszę ci powiedzieć, wczoraj było niesamowicie. Ten masaż był wspaniały!

Phoebe: Nie, nie, rozumiem.

Monica: Więc umm, co ty na to, żebyśmy się znów umówiły ???

Phoebe: Dobra. Chociaż powinnaś wiedzieć, że podniosłam stawkę do $200 za godzinkę.

Monica: Dobra.

Phoebe: Miałam na myśli $500.

Monica: Co ???

Phoebe: 600.

Monica: Co się dzieje ???

Phoebe: Oh, jak się ciebie masuje to wydajesz takie odgłosy jak podczas sexu!

Monica: Co ??? (śmieje się)

Phoebe: Tak, to mnie naprawdę wkurza! Po chwili chciałam cię nawet zranić, ale cię to jeszcze tylko podkręciło.

Monica: Co ???! Oszalałaś! Nie ma nic z sex'u w odgłosach które wydaję!

Phoebe: Na prawdę ??? Nic w tym nie ma ??? (sexownie) Oooh. Oo Boże! Ohh. Ohhhh. Ohh. (Przygląda się jakiś przystojny facet.) (do niego) Na co się patrzysz ???! (cisza) Znaczy się...cześć.

Monica: Oh mój...To trochę krępujące. Oh mój Boże, to już nigdy mnie nikt nie będzie masował!

Phoebe: Nie, to nie może cię powstrzymać od brania masaży! Nie słuchaj, mam mnóstwo klientów, którzy wydają te same odgłosy!

Monica: Poważnie ???!

Phoebe: No nie klientów...kochanków. Ale wiesz co...spróbujmy jeszcze raz. Przyjdź i jakoś nad tym popracujemy.

Monica: Jesteś pewna ???

Phoebe: Tak.

Monica: No dobra.

Phoebe: Świetnie! Dobra, ale teraz wybacz na chwilkę. (do tego faceta) Więc...słyszałeś coś co ci się podobało ???

[Scena: Mieszkanie Joey'a i Rachel. Rachel postawiła sobie metalową puszkę na brzuchu i stara się ją utrzymać jak wchodzi Ross.]

Rachel: Hey Ross! Patrz na to! Nauczyłam się nowej sztuczki!

Ross: Hey uh, przyniosłem ci lunch.

Rachel: Ohh! To takie słodkie! Oh yum! (Gryzie kanapkę i zaczyna jej być niedobrze.) Włożyłeś tam ogórki ???

Ross: No tak!

Rachel: Oh Ross!! (Wybiega do łazienki i zamyka za sobą drzwi.)

Ross: Co ???! Co ???! Rach co ???!

Joey: Co się dzieje ???

Ross: Zrobiłem jej kanapkę z tuńczykiem i ogórkami.

Joey: Ogórkami ??? Od tego jej niedobrze. Dać jej ogórki to tak jak mi sałatkę.

Ross: (do Rachel) Przepraszam Rach, nie wiedziałem. Nic ci nie będzie ???

Rachel: Tak, nic mi nie będzie. ale niech któryś zadba o to, żeby kanapki tam już nie było jak wyjdę.

Joey: Ja się tym zajmę! (Gryzie kanapkę.)

Ross: Nie mogę w to uwierzyć! To nie ja powinienem sprawiać, że ona wymiotuje!

Joey: Koleś wyluzuj! to mogło się zdarzyć każdemu.

Ross: Tak ??? Ale nie tobie, bo ty te wszystkie rzeczy wiesz. Ja nie wiem nic a ja jestem ojcem. chciałbym być trochę bardziej zaangażowany.

Rachel: (wchodzi) Jakby ktoś chciał wiedzieć to nie jem też tuńczyka.

Joey: Hey uh, mógłbym z wami porozmawiać ???

Ross: Tak.

Rachel: Co jest ???

Joey: Uh, siadajcie. chciałbym o tym z wami porozmawiać.

Rachel: (wzdycha) Zrywasz z nami ???

Joey: Chodzi o to...bo mieszkam z Rachel i jestem przy niej jak chodzi o wiele rzeczy, dobra ??? (do Rachel) A Ross...Ross wszystko traci. Więc...

Rachel: Tak ???

Joey: Może wy dwoje powinniście żyć razem.

Rachel: Prosisz mnie, żebym się wyprowadziła ??? Nie chcesz mnie tu ???

Joey: Oh nie, nie, nie...kocham z tobą mieszkać. Ale wydaje się, że...skoro masz mieć współlokatora to równie dobrze mógłby to być ojciec dziecka.

Rachel: Ale Joey, nie wydaje mi się, żeby Ross chciał, żebym tak wprowadzała się do niego i niszczyła mu życie. Znaczy...(Ross odwraca się do niej i minką pokazuje, że chciałby.)...Albo chce.

Ross: Nie, z wielką przyjemnością chciałbym być przy tobie i przy dziecku. Moglibyśmy spróbować tak na jakiś czas.

Rachel: Ale Ross, to ty i ja!

Ross: I co ??? Jasne! Ale nie będzie żadnego romantyzmu. A ja spotykam się z Moną...cholera Mona! Godzinkę temu miałem się z nią spotkać! Co się ze mną dzieje ???!

Joey: Dobrze więc ??? Co myślicie ???

Rachel: Sama nie wiem. To nie szalone ???

Ross: Nie! Nie wcale nie. Joey, to mądry pomysł.

Joey: No jasne.

Rachel: Dobra, zróbmy tak. Wprowadzę się.

Ross: Tak ???

Rachel: Tak.

Ross: Oh Rach to wspaniale. Świetnie. (Obejmują się, a Joey oddycha z ulgą.)

[Scena: Mieszkanie Moniki i Chandler'a. Chandler już wyjmuje drzwi z zawiasów, żeby dostać się do środka.]

Chandler: Nieźle, sam to zrobiłem...używając narzędzi mojej żony. (Zdejmuje drzwi i w końcu widać co jest za nimi. Jeden wielki stos śmieci.) Oh mój Boże!

Monica: (wchodzi) (wstrzymuje oddech) Jak się tam dostałeś ???!

Chandler: (śmieje się) Bałaganiara jesteś.

Monica: Oh nie! Nie miałeś tego zobaczyć!

Chandler: Poślubiłem Fred'a Sanford'a!

Monica: Nie Chandler, ty nic nie rozumiesz! (Chandler zaczyna śpiewać Sanford i Son) Dobra! Dobra! Dobra! Świetnie! Teraz już wiesz. Dobra ??? Ja...źle się czuję.

Chandler: Nie, nic ci nie jest! Słuchaj, nie kocham cię dlatego, że jesteś zorganizowana, kocham cię pomimo tego.

Monica: Tak ??? Obiecasz, że nikomu nie powiesz ???

Chandler: Tak! A słuchaj...skoro już wiem jakie rzeczy tu są mogli byśmy dzielić się tą szafą.

Monica: Cóż...to jest...obawiam się, że możesz bałaganu narobić.

[Scena: Mieszkanie Joey'a i Rachel. Joey pije sok pomarańczowy jak wchodzi Chandler.]

Chandler: Hey.

Joey: Hey.

Chandler: Rachel się wyprowadziła, huh ??? Jak ci jest z tym ???

Joey: Cóż uh, chciałem się napić kilka piw, ale uh, musiałem się ich pozbyć, bo Rachel przeszkadzał ich zapach. Ale mam za to pełno soku pomarańczowego z wapniem. I uh, jest już kilka tygodni po dacie ważności, więc mają niezłego kopa.

Chandler: Nic ci nie jest ???

Joey: Żartujesz ??? Wspaniale! Tak, nawet lepiej niż wspaniale. Dobrze. A teraz jak jej już nie ma, mogę, mogę robić te rzeczy, których wcześniej nie mogłem. Wiesz ??? Na przykład umm, znów mogę chodzić sobie nago. Wiesz ??? Mogę uh, mogę oglądać porno w salonie. Nie ??? to wszystko wychodzi mi na dobre. Wiesz ??? Lubię żyć na swój rachunek, tak jest lepiej. Jestem jak samotny wilk. Wiesz ??? Samotnik. Sam. Zupełnie sam. Zawsze. Co samotny wilk ma tu zrobić, żeby go przytulili ???! (Chandler podbiega i obejmuje go.)

Końcowe napisy

[Scena: Mieszkanie Phoebe. Phoebe robi Monice kolejny masaż.]

Monica: Ohhh.

Phoebe: Właśnie tak, rozluźnij się.

Monica: Ohh. Oh! Ohh!

Phoebe: Dalej, więcej!

Monica: Oh Boże!

Phoebe: Tak, podoba ci się, nie ???

Monica: Oh tak jest...właśnie tam!

Phoebe: Chcesz tam ??? To sobie tam bierz!

Monica: Uh Phoebe ???

Phoebe: Tak, krzycz moje imię. Mów je! (Przerywa jak dociera do niej co zaczęła mówić.) A teraz cię przykryję, i umm nigdy już tego nie zrobimy.

KONIEC