Tekst: Sherry Bilsing & Ellen Plummer
Historia wymyślona przez:
Vanessa McCarthy
Przepisane przez: Eric
Aasen
Tłumaczenie: Sito.
[Scena: Mieszkanie Joey'a i Rachel. Joey puka do drzwi Rachel, jej futryna udekorowana jest balonami. Reszta też tam jest. Rachel otwiera drzwi, a wtedy wszyscy podnoszą krzyk.]
Ross: Wszystkiego najlepszego!!!
Monica: Wszystkiego najlepszego!!!
(Rachel patrzy się na nich przez chwilkę i potem powoli wraca do pokoju i zamyka drzwi.)
Wszyscy: Rach! Daj spokój! Rach!
Monica: To twoje urodziny!
Tag: (wychodzi z jej pokoju) Hey.
Chandler: (do Moniki) Nie jest już taka ładna jak wtedy gdy miała 29 lat.
Tag: Pani Green chciała by uzgodnić kilka zasad zanim wyjdzie. Doceniła by gdybyście nie używali w jej obecności słów "stary", "wiek" i (do Joey'a) "wciąż wyglądają całkiem nieźle cholera". (Joey uśmiecha się, a wszyscy gapią się na niego.)
Joey: No ale tak jest!
Phoebe: Rachel! Wyjdź! Monica zrobiła śniadanie!
Monica: Czekoladowe naleśniki!
(Żadnej odpowiedzi ze strony Rachel.)
Ross: Kupiliśmy prezenty!
(Otwiera drzwi.)
Rachel: Ładne ???
Monica: Wszystkie są z tej listy, którą dałaś nam 2 tygodnie temu.
Rachel: A mogła bym zatrzymać prezenty i wciąż mieć 29 lat ???
Joey: No dalej Rach! Patrz, 30'stka to nic takiego wielkiego.
Ross: Oh naprawdę. Tak się czułeś jak sam miałeś 30 lat ???
[Przeniesienie na 30 urodziny Joey'a. Zorganizowane jest w mieszkaniu Moniki i Chandler'a.]
Joey: (krzyczy) Dlaczego Boże ???!! Czemu ???!! Mieliśmy umowę!! Niech inni się starzeją! Nie ja!! (Kładzie głowę na kolanach Phoebe szukając pocieszenia.)
[Powrót na przyjęcie Rachel. Wszyscy jedzą śniadanie poza nią.]
Rachel: Wiecie, w Guam mam wciąż 29 lat.
Ross: Hey, 30 to jeszcze nie taki wiek! Wiesz jak stara jest Ziemia ???
Rachel: Późne lata trzydzieste ??? Oh dajcie ludzie spokój! To przeze mnie ??? Zbyt panicznie na to reaguję ???
Chandler: Nie Rach, to nie tylko ty. Moje 30 urodziny nie były aż tak zabawne.
[Przeniesienie na przyjęcie Chandler'a. Ono też zorganizowane jest w jego mieszkaniu. Jest już gotowy zdmuchnąć świeczki na swoim torcie.]
Joey: (krzyczy) Teraz Chandler! Wszyscy się starzejemy! (Patrzy w górę) Czemu nam to robisz ???! (Odwraca się płacząc.)
INTRO
[Scena: Mieszkanie Joey'a i Rachel. Śniadanie już się skończyło.]
Monica: Rach, jesteś we wspaniałym okresie swojego życia. Daj spokój, masz wspaniałą pracę! Dobrych przyjaciół...
Joey: Tak, a twój współlokator jest aktorem w operach mydlanych.
Rachel: Słuchajcie, wiem, że moje życie nie jest najgorsze, ale jak tak się rozglądam to widzę wokół siebie tyle osób, które do 30'stki dokonali już tyle rzeczy.
Phoebe: Tak, ale nie powinnaś się do mnie porównywać.
[Retrospekcja: Ulica przed Central Perk, Ross i Joey trzymają żółtą taśmę w poprzek drogi i wszyscy dopingują Phoebe odbijającej się na "hippity-hop" (myślę, że wszyscy wiedzą o co chodzi)]
Wszyscy: Dalej Phoebe! Potrafisz Phoebe! Szybciej!
Rachel: Udało ci się!
(Przekracza linię wyznaczoną przez taśmę i znów wszyscy ją dopingują.)
Phoebe: Udało mi się! Cała mila na hippity-hop! Dobra!! To wszystko co chciałam zrobić przed 30-stką. Oh, może poza tym, że chciałam załagodzić stosunki z siostrą. Ale cóż. Yay!! (Wszyscy znów podnoszą głos.) I dziewczyny...to jest dar niebios jak wiecie o co chodzi. (Rachel i Monica patrzą na siebie zaintrygowane jak wchodzą do Central Perk, Rachel zabiera hippity-hop, który zostawiła Phoebe.)
[Scena: Mieszkanie Joey'a i Rachel. Kontynuacja z wcześniej.]
Rachel: 30. Ugh, znaczy się 30! Monica, pamiętasz tą starą panią Kreeger w 5 klasie ??? Miała 30 lat!
Tag: Dalej, dajmy sobie trochę rozrywki. Huh ??? (do Rachel) Co chcesz dziś robić ???
Rachel: Nic. Nie mam ochoty robić nic.
Monica: No cóż, robienie niczego w swoje 30 urodziny to zawsze lepiej niż robienie czegoś głupiego tak jak Ross.
Ross: Hey! To był praktyczny zakup! Potrzebowałem transportu! Dobra ??? Mam dziecko!
[Retrospekcja: Ulica. Ross siedzi w swoim nowiutkim MGB. Cała reszta stoi obok i przygląda się temu.]
Ross: Jak super w tym wyglądam, huh ???!
Chandler: Ross, sportowy samochód ??? Nie było by taniej gdybyś po prostu włożył sobie tam wypchaną skarpetę ???
Ross: To nie o to tu chodzi, dobra ??? Jestem entuzjastą sportowych samochodów. Zawsze ciągnęło mnie do samochodów.
Joey: Hey, jaką ma moc ???
Ross: Nie wiem, ale patrz jak lśni!
Monica: Nie wierzę, że go kupiłeś.
Rachel: Poważnie! Boże Ross, o czym ty myślałeś ??? (do Phoebe, po cichu) Wiem, że to płytkie, ale pewna część mnie znów go pragnie.
Phoebe: Oh, ustaw się w kolejce panienko. (do Ross'a) Mogę się przejechać ???
Ross: Wskakuj. (Phoebe wskakuje.) Przygotuj się na najwspanialszą jazdę twojego życia.
(Ross uruchamia samochód. Ale biorąc pod uwagę, że to jest Nowy Jork, więc tuż obok niego stoi drugi samochód dosłownie kilka centymetrów dalej od zderzaka Ross'a, tak samo z drugiej strony. Całkowita blokada. Próbuje wyjechać kilka razy, ale na próżno.)
Ross: Cholera! (Gasi samochód.)
Phoebe: (wysiada) Dobra, kto następny ???
[Scena: Mieszkanie Joey'a i Rachel. Phoebe nalewa Rachel kawę.]
Rachel: Wiesz co ??? Zamierzam coś dzisiaj zrobić. Nie będę siedziała na tyłku jak jakaś staruszka. Przekłuję sobie coś. Na przykład umm, nos albo język.
Phoebe: Poważnie ???! ...Bo wiesz, to boli.
Rachel: To co ???! A wiesz ??? Ja to widzę jak...(Phoebe odgarnia włosy z tyłu swojej głowy)...Ow! Sukinkot!!
Tag: Słuchaj Rachel, wiem przez co przechodzisz. Całkowicie mi odbiło jak obchodziłem 25 urodziny.
Rachel: (patrzy się na niego) Wynocha, wyjdź z mojego mieszkania.
Monica: Dobrze Rach, myślę, że dobrze ci idzie. Spójrzmy na to, nikt tego dobrze nie znosił.
Phoebe: Ty najmniej.
Tag: Czemu ??? A co robisz ???
Monica: Czasem nie miałeś stąd wyjść synku ???
[Retrospekcja. Mieszkanie Moniki i Rachel. Chandler jest tam z kilkoma innymi, formalnie ubranymi ludźmi i chce dać Monice prezent urodzinowy. Joey wychodzi z łazienki i zdejmuje krawat.]
Chandler: (do Joey'a) Możesz go z powrotem założyć ???! Monica zaraz tu będzie!
Joey: Ale boli mnie jabłko Joey'a.
Chandler: (sfrustrowany) Dobra, po raz ostatni. To nie jest nazywane indywidualnymi imionami.
(Joey odchodzi, a pan i pani Geller podchodzą. Pan Geller ubrany jest w swój stary aksamitny smoking.)
Pani Geller: (do Chandlera) Doskonale się spisałeś z tym przyjęciem Chandler. Wszystko wygląda cudownie.
Chandler: Oh cóż, nie tak cudownie jak ty. Znaczy się, aż się nie chce wierzyć, że masz 30-letnią córkę! (do pana Geller) i ty! Nie wierzę, że masz smoking, który ma 30 lat! (Klepie pana Geller'a po ramieniu.)
Pan Geller: Właściwie to jest starszy. Ross był poczęty tuż obok tego smokingu.
Chandler: Ohh! (Szybko zabiera rękę i patrzy na nią.)
Rachel: (wchodzi) Hey! Wszyscy schować się! Kryć się! Widziałam ją! Już idzie!
Chandler: Dobra! Dobra! Wszyscy kryć się! (Rachel wyłącza światła, a wszyscy kucają. Wtedy słychać jakiś dziwny dźwięk.)
Pan Geller: Cholera.
(Słychać jakieś szumy koło drzwi.)
Chandler: (wstaje, żeby sprawdzić co to jest) Dobra, wszyscy zostają. Sprawdzę co to jest.
(Wychodzi na hol i widzi jak totalnie nawalona Monika siedzi oparta o drzwi Rachel i Joey'a.)
Monica: Heyyy!! Udało ci się otworzyć drzwi!! (Chichocze.)
Chandler: Hey, hey jesteś pijana ???
Monica: Nieeee! (chichocze) Dobra. (Stara się podnieść opierając się o klamkę drzwi, ale drzwi się otwierają i ona omal nie wpada do mieszkania. Jakoś jej się udało utrzymać równowagę.) Rany! (Wstaje, ale bardzo się chwieje) Dobra. Widzisz, trochę się denerwowałam tymi (szepcze) 30-tymi urodzinami. (chichocze) Więc zabrano mnie na kilka drinków. (cisza) Później chciała bym na ciebie zwymiotować!
Chandler: Dobra, jest tak. Urządziliśmy bardzo oficjalne przyjęcie niespodziankę! Są tam wszyscy twoi przyjaciele i twoi rodzice!
Monica: Nieee!!!
Chandler: Tak!
Monica: Niee!!
Chandler: Tak!!
Monica: Oh nie! Rodzice nigdy jeszcze nie widzieli mnie pijanej! (cisza) Dowiedzą się.
Chandler: Dobra, zrobimy tak. Zrobimy ci kawę i nigdy nie dowiedzą się, żeby jesteś pijana.
Monica: Poważnie ???! Obiecujesz ???
Chandler: Tak, zajmę się tym.
Monica: Dobra. Tak bardzo cię kocham. (Całuje go.)
Chandler: (śmieje się) Dobra, musimy zrobić coś z twoim oddechem.
Monica: A co z twoim oddechem ???! (Chucha na niego.)
Chandler: To wciąż twój. Dobra, pamiętaj, że to przyjęcie niespodzianka. Więc jak tam wejdziesz to bądź zaskoczona.
Monica: Dobra. To potrafię.
Chandler: Dobra.
(Chandler otwiera drzwi, a Monica zakrada się za nim. Wchodzą do środka.)
Wszyscy: Niespodzianka!!!
(Monica wrzeszczy i wszyscy się na nią gapią.)
[Scena: Urodziny Ross'a. Joey teraz próbuje wyjechać samochodem Ross'a, a ten go kieruje.]
Ross: Dobra, w przód. Przód...stop! (Samochód przejechał kilka centymetrów.) Dobra, w przód...stop! Stop! Stop!
Monica: Ross, zapomnij. Ten gość całkowicie cię zaklinował.
(Zbliża się piękna kobieta.)
Kobieta: (do Joey'a) Twój ???
Joey: No właściwie...
Ross: Nie, nie, nie! Mój! Mój. (Kobieta odchodzi.)
Joey: Koleś, ten samochód ci się bardzo przyda.
Phoebe: (podbiega) Dobra. Dobra, zrobimy tak. Dobra, włamię się do tego van'a i wrzucę mu luz. Wypchniemy go i Ross będzie mógł wyjechać. Dobra ??? Dobrze, zaczynamy. (Ona odsłania to co ma pod płaszczem i widać cały arsenał, którego używają złodzieje samochodów. Wkłada urządzenie, otwiera drzwi, otwiera samochód i uruchamia alarm.) Jasna cholera!!!! (ucieka)
(Wszyscy też uciekają poza Ross'em, który został w samochodzie. Żeby się schować zaciągnął dach.)
[Scena: Urodziny Phoebe. Bierze hippity-hop i niesie do mieszkania Ursuli jako prezent. Puka do drzwi, a Ursula otwiera.]
Phoebe: Szczęśliwych 30'stych urodzin! Proszę! (Podaje jej hippity-hop.) To jest dla dziecka, które jest w tobie, i dla tej kobiety też. Wszystkiego najlepszego!
Ursula: A racja, po co wciąż to powtarzasz ???
Phoebe: Bo są nasze 30 urodziny.
Ursula: Tak, nie, wcale nie mamy 30 lat. Mamy 31. Dobra. (Zamyka drzwi.)
Phoebe: Czekaj! (Puka do drzwi i Ursula otwiera.)
Ursula: Oh, to ty.
Phoebe: Tak. Co ???!
Ursula: Tak, nie mamy 30 lat ale 31.
Phoebe: Nu-uh!
Ursula: Tak-huh! Tak jest napisane w akcie urodzenia.
Phoebe: Masz nasz akt urodzenia ???
Ursula: Tak, dostałam wielkie pudło z rzeczami rodziny jak umarła moja matka.
Phoebe: Nasza matka.
Ursula: (sarkastycznie) Racja! Dobra. (Pokazuje Phoebe akt urodzenia.)
Phoebe: A masz mój akt ???
Ursula: Nie, sprzedałam go.
Phoebe: (czyta jej akt) Oh mój Boże! Oh mój Boże, mamy 31 lat.
Ursula: Tak.
Phoebe: Właśnie straciłam cały rok życia.
Ursula: (sarkastycznie) Dobra.
Phoebe: Masz na drugie Pamela ???
Ursula: Tak.
Phoebe: Ja swojego nie znam. Pamiętasz może jak ja mam ???
Ursula: Tak! Phoebe.
Phoebe: to moje pierwsze imię.
Ursula: Jasne, dobra, w takim razie nie.
[Scena: Urodziny Moniki. Zaraz po niespodziance.]
Chandler: Dobra, zanim zaczniemy świętować, Monica musi iść się przebrać.
Monica: Yay!
Chandler: Widzicie ??? (Robi swój śmiech.) Idziemy. (Zaczyna prowadzić ją do sypialni i mijają pana Geller'a siedzącego przy stole i stojącą obok niego panią Geller.)
Pan Geller: Wszystkiego najlepszego kochanie! Uściskaj nas! (Wstaje.)
Pani Geller: (zatrzymuje go) Nie wstawaj Jack! Te szpilki zabezpieczające zaraz się złamią.
(Idą dalej.)
Monica: (widzi kogoś) Paul!
Chandler: (poprawia ją) Phil.
Monica: Phil!
Chandler: Na twoim łóżku położona jest twoja sukienka. (Monica potyka się.) Dobra, (łapie ją) świetnie ci idzie. Doskonale. Wspaniale.
(Phoebe podchodzi do nich jak są już przy drzwiach.)
Phoebe: Hey, co się dzieje ???
Chandler: Monica jest trochę pijana.
Phoebe: Yay! Uwielbiam pijaną Monikę!
Monica: Awwwww... (chichocze)
Chandler: (do Moniki) Idź się przebrać! (do Phoebe) Nie chce, żeby rodzice ją widzieli w tym stanie.
Phoebe: Ohh! W porządku! W porządku. Zrobimy tak, urżnę się dwa razy bardziej niż Monica i nikt jej nawet nie zauważy.
(Chandler podchodzi do reszty.)
Rachel: Co się dzieje ??? Phil jest naprawdę wkurzony!
Chandler: Monica jest zgubiona.
Ross: Może to ożywi to przyjęcie.
Chandler: (do Rachel) Dobra, mogła byś pójść pomóc jej się przebrać!
Rachel: Dobra, ale zajmowanie się pijaną, rozebraną panienką to jakby robota dla Joey'a.
Joey: Yep. (Zaczyna iść w kierunku pokoju Moniki, ale Chandler go zatrzymuje.)
[Scena: Przyjęcie Rachel. Wszyscy pokazują jej prezenty.]
Tag: (podaje jej jeden) Ten ode mnie.
Rachel: Ahh!
Tag: Tego nie było na twojej liście, ale mam nadzieję, że wyda ci się trochę zabawny.
Rachel: (otwiera) Hulajnoga! (Nie jest szczęśliwa.)
Ross: (do Tag'a) Trzymaj się listy. Zawsze trzymajcie się listy.
Rachel: Nie! Nie, nie, nie. Jest wspaniały. Dziękuję. (Całuje go.)
Chandler: Dobra, teraz otwórz nasz. Teraz nasz!
Rachel: Dobra.
Joey: Skoro wy jesteście parą to nie musimy kupować wam 2 prezentów ???
Chandler: Na moje ostatnie urodziny ofiarowałeś mi uścisk! (do Rachel) Dobra, przeczytaj karteczkę! Przeczytaj karteczkę!
Rachel: Dobra. (Otwiera i czyta.) Wszystkiego najlepszego babciu! Lepiej być nad wzgórzem (zaczyna płakać) niż pochowaną pod nim. (Załamuje się, a wszyscy patrzą się na nich.) Całą miłością Monica i Chandler. (płacze) Zabawne...tak!
Chandler: Nie, nie, nie, nie! To była żart!
Rachel: (płacze) Nie, wiem! Rozumiem! Zabawny!
Chandler: Nie, bo nie jesteś babcią!
Rachel: Wiem, bo żeby być babcią to trzeba być mężatką i mieć dzieci, a ja nie mam niczego. Dlatego jest takie zabawne. (Ucieka do swojego pokoju wciąż płacząc.)
Monica: Miałeś tylko kupić karteczkę!
[Scena: Urodziny Rachel. Po dłuższej przerwie. Rachel wraca do salonu i trzyma notatnik.]
Ross: Hey! Patrzcie kto wrócił! Solenizantka! Jak się solenizantka czuje ???
Rachel: Dobrze, ale myślę, że przyćmiłeś trochę humory reszty dzieci.
Ross: Co ??? (Odwraca się i widzi spojrzenia.)
Rachel: Dobra! Wiecie co ??? Dotarło do mnie, że to było głupie tak się załamać z powodu tej żony i dzieci. Potrzebuję tylko dobrego planu. Widzicie, chcę mieć trójkę dzieci...
Phoebe: Oh niech zgadnę, chcesz mieć je wszystkie równocześnie i pewnie zrobić je dla brata.
Rachel: Jak już mówiłam... pewnie powinnam mieć pierwsze przed 35 rokiem życia, więc zostaje mi tylko 5 lat. Uwielbiam ten plan! Ożenię się z tym planem!
Phoebe: Jak to zrobisz to ja wyjdę za hippity-hop.
Rachel: Więc jak chcę mieć dziecko w wieku 35 lat, to znaczy, że nie muszę zachodzić w ciążę do roku 34. Co daje Pradzie 4 lata na załatwienie sobie ubrań ciążowych! Oh zaraz, ale naprawdę chcę być już po ślubie do tego czasu...
Monica: Poważnie! Tak długo ???! (Chandler powoli odwraca się i patrzy na nią.) (do Chandler'a) Wszystko czego chcesz, to się stanie!
Rachel: Nie, więc nie muszę wychodzić za mąż do roku 33! To 3 lata, to 3 długie lata...oh, chociaż czekajcie. Będę potrzebowała półtora roku, żeby zaplanować ślub, no i już chciała bym znać faceta przynajmniej rok, półtora zanim się zaręczymy... Co znaczy, że muszę poznać kogoś jeszcze przed 30'stką.
Ross: To super! Bo ty właśnie masz...(wyjmuje 2 świeczki z tortu)...28 lat!
Rachel: Nie! Ross, nie! To nie w porządku! Eh-eh...według mojego planu już powinnam być z facetem, którego chcę poślubić!
(Wtedy słyszymy Tag'a krzyczącego i na chwilę pojawiającego się w otwartych drzwiach, jadącego na hulajnodze. Pokazuje im znak "ok" i jedzie dalej, a Joey szaleńczo za nim leci.)
Joey: Przestaniesz wreszcie!
[Scena: Przyjęcie Moniki. Monica już jest ubrana i podtrzymywana przez Chandlera i Rachel.]
Rachel: (do Chandlera) Mówię ci, to zupełnie tak jakby oglądać jak Bambi uczy się chodzić.
Ross: (do Moniki) Jesteś pijana! Mama i tata będą źliiiii! Może ja jestem trochę pijany.
(Monica siada na fotelu.)
Chandler: (do kelnera) Oh to wspaniale! Właśnie tu! Możemy tu prosić na chwilkę ??? (Kelner podchodzi) Idziemy.
Joey: (do kelnera) Hey! To kraby ??? (kelner kiwa głową) Czy czasem nie kazałem ci iść prosto do mnie jak to będzie gotowe ???
Chandler: (do Moniki) Jak się czujesz ???
Monica: Jesteś taki przystojny! Chcę się z tobą kochać tu i teraz! (Jęczy i przysuwa się do niego.)
Ross: Wolałbym, żebyście nie.
Chandler: (do Moniki) Musisz jeszcze tylko trochę posiedzieć, dobrze ??? Potem będziemy mogli położyć cię do łóżka, dobra ??? Uśmiechaj się i nie rozmawiaj z nikim.
Phoebe: (uderza w kieliszek) Przemówienie! Przemówienie! Posłuchajmy solenizantki! Huh ???
Chandler: Pheebs!!
Phoebe: Nie rozumiesz ??? Wszyscy patrzą na mnie! Wszystko zgodnie z planem! Nawet jeszcze nie muszę się rozbierać!
Pani Geller: Przemówienie! Dalej Monica!
Ross: No już!
Wszyscy: Dalej! Mowa!
(Monica wstaje i trochę się chwieje, Chandler podbiega i podtrzymuje ją.)
Pan Geller: (kręci to) Hey Chandler, nie mógłbyś oderwać od niej rąk choć na chwilkę!
Pani Geller: Oh, ho, myślę, że to miłe.
Chandler: Ja myślę, że to konieczne. (Odsuwa się.)
Monica: Chciała bym wam wszystkim podziękować za to że przyszliście. Rodzinie i przyjaciołom...
Phoebe: (krzyczy) Wooo!! Hoo!!
Monica: Naprawdę chciał bym powiedzieć, że... (cisza) Wiecie co naprawdę chcę powiedzieć ??? Jestem pijana!! (Pani Geller zasłania kamerę.) Dokładnie mamusiu i tatusiu, wasza mała Harmonica jest naprana!! (Ross wyrywa kamerę z rąk ojca.) I zgadnijcie co jeszcze! Byłam już pijana wcześniej! I paliłam papierosy! Miałam w szufladzie z bielizną schowane pudełko Ding-Dong'ów! Wszystko dobrze. W porządku, bo dziś skończyłam 30 lat. I mogę robić co tylko zechcę! Bo ja jestem dorosła. (Przewraca się, a Ross filmuje każdy szczegół.)
Phoebe: (do Joey'a) Dobra szybko, pomóż mi to zdjąć! (Pokazuje na górną część stroju.)
Joey: Tak!!
(Ross kieruje kamerę na Phoebe.)
[Scena: Urodziny Phoebe. Opowiada ona czego się dowiedziała od Ursuli.]
Phoebe: Straciłam cały rok! Nie wierzę! To takie niesprawiedliwe!
Joey: Oh, sam nie wiem Pheebs. Wszystko będzie dobrze.
Phoebe: Będzie ??? Będzie ???! Znaczy się jak ty byś się czuł jakbyś się dowiedział, że masz 31 lat ???
Joey: Nigdy do tego nie dojdzie. Nie. (patrzy w górę) Bo teraz mamy nową umowę!
Phoebe: Plus, to całkowicie zrujnowało moje plany! Ja...jeszcze nie zrobiłam nic z rzeczy, które chciałam przed 31 urodzinami!
Joey: Na przykład ???
Phoebe: Nie poznałam żadnego Portugalczyka! Nie miałam idealnego pocałunku! Nie byłam w szkole dla snajperów!
Monica: Phoebe, a może byśmy po prostu poszli na górę i zjęli po kawałku tortu ???
Phoebe: Nie, chcę teraz na chwilkę być sama. Dobrze ??? Zobaczymy się później. Dzięki. (Wstaje i wychodzi.)
Rachel: Hey. (Po tym jak wyszła.) Oh, biedna Pheebs.
Joey: Hey, wiecie co ??? Chyba odprowadzę ją do domu. (Wstaje i wychodzi.)
Monica: Oh rany!
Chandler: Co ???
Monica: On zje cały tort!
[Przeniesienie na zewnątrz Central Perk. Joey dogonił Phoebe.]
Joey: Pheebs! Czekaj! (Ona staje) Słuchaj uh, zamknij oczy. (Ona to robi i Joey namiętnie ją całuje.) Może to będzie jedna z tych rzeczy, którą wykreślisz z listy.
Phoebe: Oh tak.
(Joey zaczyna odchodzić, ale zatrzymuje się.)
Joey: Oh, jestem w 1/16 Portugalczykiem.
Phoebe: Oh! (Odchodzi uśmiechając się.)
[Scena: Urodziny Ross'a. Jego samochód wciąż jest uwięziony. Teraz Joey, Phoebe i Ross stoją z przodu, a Monika, Rachel i Chandler na tyle.]
Ross: Dobra, wszyscy wiedzą co i jak ??? Podniesiemy go...i wyniesiemy. Musimy współpracować, dobra ??? Podnosimy samochód...i wynosimy. Podnosimy i wynosimy!
Rachel: Ross, chyba nie...
Ross: (przerywa jej) Podnoś!! I wynoś!
Chandler: Dobra, zaczynamy.
Ross: Dobra, wszyscy, podnosimy! (Wszyscy próbują podnieść samochód, ale oczywiście się nie podnosi) I wynosimy!! (Wszyscy się pochylają, a samochód ani drgnie.)
[Scena: Urodziny Rachel. Wychodzi na hol gdzie Joey i Tag bawią się hulajnogą.]
Rachel: Hey Joey, mogła bym...
Joey: Oh, daj spokój Rach! Właśnie moja kolej!
Rachel: Właściwie to chciał bym porozmawiać z Tag'iem.
Joey: Oh. Dobra. Hey, mogę zabrać to na dwór ???
Rachel: Jak chcesz! Dobra, nie jestem twoją matką.
Joey: Dobra! (wybiega na dwór)
Rachel: Nie po ulicy!!
Joey: Tak!
Rachel: (do Tag'a) Cześć.
Tag: Hey.
Rachel: Hey.
Tag: Jak się masz ??? Czujesz się już lepiej ???
Rachel: Tak, w porządku. Ja...porozmawiajmy.
Tag: Dobra. (Siadają na schodku.)
Rachel: Umm...
Tag: Co jest ???
Rachel: Ohh Tag, umm...jesteś takim wspaniałym facetem i tak dobrze się razem bawimy, ale nie...
Tag: Zaraz! Chyba wiem o co ci chodzi, ale zanim coś powiesz, mogę jeszcze ja coś powiedzieć ??? (Całuje ją.)
Rachel: Dobrze powiedziane. Dobry przykład na zabawę o której wspominałam, ale myślę, że minęliśmy już ten moment, gdzie ważna jest tylko dobra zabawa...
Tag: Rachel, nie rób tego. To tylko przez to, że stuknęła ci 30'stka.
Rachel: Tak, właśnie! Ale ty jesteś tylko dzieckiem! Znaczy się masz 25 lat!
Tag: Właściwie to 24.
Rachel: Oh Boże! Wiesz czego bym chciała ??? Chciała bym, żebyś miał więcej o 6 lat. No właściwie to raczej, żebym ja była 6 lat młodsza.
Tag: Ja też.
Rachel: Tak, przykro mi. (Obejmują się.)
[Przerwa, Rachel wchodzi do mieszkania po zerwaniu z Tag'iem.]
Chandler: Hey! I jak poszło ???
Rachel: Oh, jakbym chciała mieć tylko dwoje dzieci to mogła bym go zatrzymać na jeszcze jeden rok ???
Phoebe: Dobrze postąpiłaś.
Joey: (wchodzi, utyka i trzyma swoje ramię) Już mi się to nie podoba. (Siada obok nich jęcząc z bólu.)
Chandler: No to jesteśmy, grupa 30-latków.
Ross: Boże, wyobrażacie sobie, że już za 10 lat będziemy mieli 40 lat ???
Joey: (płacze) Dlaczego Boże ???! Czemu nam to robisz ???! (Kładzie głowę w ramionach Ross'a.)
[Scena: Urodziny Ross'a. Jest już ciemno. Joey i Ross idą do samochodu Ross'a. Pozostałe 2 blokujące już odjechały.]
Ross: Tak! Moje cudeńko jest wreszcie wolne!
Joey: Dobra! (Obaj biegną i wsiadają do samochodu) Zapalaj! Jedziemy!
Ross: (zapala) Woohoo!
(Jak już mają odjechać widzą jak jakiś brzydki grubas podjechał obok nich w identycznym samochodzie.)
Facet: Jak bardzo jesteśmy super ??? (Odjeżdża.)
Ross: Chcesz kupić samochód ???
Joey: Nie.
(Ross gasi silniki obaj wysiadają.)
Końcowe napisy
{Nie było żadnej sceny outro.}
KONIEC