"Lodówka Joey'a"


Tekst: Gigi McCreery & Perry Rein
Historia wymyślona przez: Seth Kurland
Przepisane przez: Eric Aasen
Tłumaczenie: Sito.


[Scena: Mieszkanie Joey'a i teraz Rachel. Joey odciągnął lodówkę od ściany i jest właśnie w trakcie oderwania tylnej części.]

Joey: Ta część tu zupełnie nie pasuje! Dobrze. Ah, ha! (Bierze śrubokręt i zaczyna dobierać się do agregatu, tylko że trafił w mały obwód elektryczny i zostaje porażony.) Ah, ah!! Cholerna lodówka!

(Rachel wychodzi ze swojego nowego pokoju.)

Rachel: Cześć Joey, jak leci ???

Joey: Świetnie! Współlokatoreczko!

Rachel: Huh, dobra chyba teraz jesteśmy współlokatorami.

Joey: Dobra! Ty z tym tu przyszłaś, zepsuła się nasza lodówka. Musimy kupić sobie nową. Teraz, obliczyłem to i twoja połowa to 400 dolców. Bardzo dziękuję.

Rachel: Nie płacę za połowę! Zostaje tu tylko do tej pory aż naprawią moje mieszkanie.

Joey: Słuchaj Rach, moi rodzice kupili tą lodówkę zaraz po tym jak ja się urodziłem, dobra ??? Ja nigdy nie miałem z nią problemu. Teraz ty się pojawiłaś i stało się! Co ci to mówi ???

Rachel: To że lodówki nie żyją aż tak długo jak ludzie.

Joey: W porządku, wiesz że bankomat może dać ci jednorazowo tylko 300 dolców, na ostatnią setkę możesz wypisać czek.

Rachel: Żartujesz, nie ???

Joey: Jasne, że żartuję! Nie przyjmuje czeków.

Rachel: Dzięki Bogu jesteś ładny. (Wychodzi.)

INTRO

[Scena: Central Perk. Joey, Chandler, Monica i Phoebe są tam jak Rachel wchodzi.]

Rachel: Hey!

Wszyscy: Cześć! Hey!

Rachel: Znacie może jakichś przystojnych facetów ???

Chandler: No jasne, że ja tak! Mój dobry przyjaciel Joey. (Klepie go po ramieniu, Joey klepie Chandler'a, a Chandler pokazuje mu, żeby powiedział to samo o nim.)

Joey: Oh, przepraszam. Dziękuję Chandler.

Rachel: No więc, w ten weekend jest wielki bal charytatywny, a Ralph Lauren wykupił stolik, to chyba muszę iść...

Monica: Co to za bal ???

Rachel: Nie wiem, coś z drzewami albo jakimiś chorobami...Ralph coś mamrotał.

Monica: Czy Ralph często mamrocze jak go nie słuchasz ???

Rachel: Dobra! To dziwne. Ale chodzi o to, że muszę się z kimś umówić.

Phoebe: A jakiego rodzaju faceta szukasz ???

Rachel: No, kogoś kto ma swój własny smoking, albo jest w stanie wypożyczyć smoking.

Chandler:Więc to musi być mężczyzna, który ma przynajmniej 50 dolców.

Joey: Ooh! Byłem tak blisko.

(Ross i Elizabeth wchodzą.)

Ross: Hey wszystkim!

Wszyscy: Cześć!

Ross: Hey uh, to jest Elizabeth.

Elizabeth: Oh cześć!

Wszyscy: Cześć!

Elizabeth: Jestem studentką.

Chandler: (śmieje się) Czyż nie jest śliczna ??? (widzi w jaki sposób patrzy na niego Monika) Nie!

Phoebe: Wiesz, to pewnie nie moja sprawa, ale czy czasem nie powinniście się pokazywać publicznie ???

Elizabeth: Oh, nie jesteśmy razem.

Ross: Oh nie, nie, nie, jesteśmy tylko parą ludzi, którzy wpadli tu na siebie w tej kawiarni. (Ross mruga do niej.)

Phoebe: Oh, sprytnie.

Elizabeth: Naprawdę chciałam was spotkać, ale muszę lecieć. Zobaczymy się później ???

Wszyscy: Dobra!

Elizabeth: Cześć Ross.

Ross: Cześć.

(Całują się.)

Elizabeth: Oops! Nie chciałam tak na pana wpaść.

Ross: Oh nic nie szkodzi panienko. (Elizabeth wychodzi.)

Chandler: Więc, czemu ona poszła ??? Jutro ma szkołę, a ma kupę prac domowych ???

Ross: Tak, jej praca o molekułach musi być jutro oddana.

Chandler: Oh, życz jej z tym powodzenia.

Ross: Ktoś jeszcze ??? Huh ??? Dalej!

Rachel: Oo! Kiedy są jej urodziny ???!

Ross: Nie wiem Rachel, a co ???

Rachel: No tak, po prostu już dość długo nie byłam na Chuckie Cheese.

Monica: Oh, ja lubię Elizabeth.

Ross: Dzięki!

Monica: Dobra. Właściwie to, tak bardzo ją lubię, że chcę dostać moje ciasteczka wcześniej tego roku! No wiesz, pudełko Thin Mints i jakieś Tag-a-Longs.

Joey: Hey, hey dajcie spokój, zejdźcie z niego. Ross, poważnie, jak ci z nią leci ???

Ross: Nadzwyczajnie dobrze. Ma 20 lat więc nie szuka czegoś zbyt poważnego, co jest teraz dla mnie idealne.

Monica: To świetnie. I poważnie, wydaje się być naprawdę miła.

Ross: Dzięki. Wiem, że woleli byście mi z tym trochę podokuczać, ale to że ją lubicie naprawdę dużo dla mnie znaczy. Wiedząc, że wy...

Phoebe: (przerywa) Dobra, mam coś dobrego. Dobra, umm, jaka jest ??? Jak 12-latka ???

[Scena: Mieszkanie Moniki, Chandlera i Phoebe. Chandler siedzi przy stole, a Monica robi coś w kuchni.]

Monica: Chandler, myślisz, że wystarczająco dużo rozmawiamy o naszym związku ???

Chandler: Dobra. Mamy jakieś Fruit Roll-Ups'y ???

Phoebe: (wchodzi) Hey!

Monica: Hey!

Phoebe: Dobra, właśnie myślałam o idealnej partii dla Rachel.

Chandler: Oh to zabawne, bo my też kogoś znaleźliśmy.

Phoebe: Oh to dobrze, to chyba będzie musiała wybrać między moim, a waszym dziwakiem.

Chandler: Czemu nasz miał by być dziwakiem ???

Phoebe: Bo takie jest wasz gust.

Monica: (sarkastycznie się śmieje) Rachel nie wybierze twojego głupiego faceta.

Phoebe: Oh dobra ???

Monica: Dobra!

Phoebe: Mój jest prawnikiem, który pracuje za darmo. I, ma jedną z tych...(ściska skórę na swoim podbródku, żeby uformować...)

Chandler: Twarz jak tyłek ???

Phoebe: Dołeczek!

Monica: A wiesz co, nasz pracuje z Chandler'em i jest naprawdę miły i mądry i świetnie się ubiera!

Phoebe: A widzieliście ciało swojego faceta ???

Chandler: Nie, nasz ma tylko unoszącą się głowę.

Phoebe: Mój jest widowiskowy. Dobra ??? Jest klientem mojego masażu i raz umm, jak był na stole, popatrzyłam na niego. Znaczy się na wszystko.

Monica: Tobie nie wolno jest patrzeć!

Phoebe: Oh dobra, jakby było to ścigane przez policję!

Chandler: (przerażony) Zaraz! Ty patrzysz ??? Mnie też robiłaś masaż.

Phoebe: Wiem. (Śmieje się.)

Monica: Dobra, świetnie, twój może mas wspaniałe ciało, ale nasz jest naprawdę zabawny.

Phoebe: Oh, Chandler, naprawdę zabawny ???

Monica: Nasz świetnie tańczy!

Phoebe: Mój świetnie brzmi.

Chandler: Nasz ma świetne włosy.

Phoebe: Mój ma wspaniałe zęby!

Chandler: Nasz niesamowicie pachnie.

Monica: (do Chandlera) Chcesz, żeby nasz facet był twoim facetem ???

[Scena: Mieszkanie Joey'a i Rachel. Chandler wchodzi i widzi jak Joey robi coś z całym jedzeniem z lodówki. Nie idzie mu to chyba najlepiej.]

Chandler: Hey.

Joey: Huh.

Chandler: Źle wyglądasz Joe.

Joey: Lodówka się zepsuła. Muszę wszystko zjeść. Wędliny w plasterkach, lody, cytryny...Hey, co było w tym brązowym słoiku ???

Chandler: To wciąż tu jest ???!

Joey: Już nie. No więc, jak chcesz mi zapłacić ???

Chandler: Czy to jakaś usługa, która mi wyświadczasz ???

Joey: Nie! Nie! Nie! Na moją nową lodówkę...naszą nową lodówkę!

Chandler: Naszą nową lodówkę ??? Ja już tu nie mieszkam.

Joey: To co ??? Patrz, przypuśćmy, że jesteśmy rozwiedzioną parą.

Chandler: Uh-huh.

Joey: Mnie przyznano opiekę nad dzieckiem, nie ??? Teraz wyobraź sobie, że dziecko umiera i muszę kupić nowe dziecko.

Chandler: (Nie bardzo pewien do czego zmierza Joey. Jest trochę zaniepokojony.) Dobra...

Joey: (cisza) Daj mi $400!

[Scena: Biuro Ross'a. On właśnie otwiera drzwi jak podchodzi Elizabeth.]

Elizabeth: Profesorze Geller ???

Ross: Hmm ??? (odwraca się i widzi, że to Elizabeth) Oh, studentka, której nie znam.

Elizabeth: Możemy porozmawiać przez chwilkę ???

Ross: Tak, oczywiście, o co chodzi ???

Elizabeth: O kochanie się w pana biurze.

Ross: Shh! (Zaczyna się śmiać, a potem się uspokaja) Jasne, może wejdziemy do środka ???

(Wchodzą do środka, a Ross zamyka drzwi. Jak się odwraca Elizabeth podchodzi do niego, przyciska go do drzwi i zaczyna go całować.)

Ross: Oh, ooh!

Elizabeth: Co ???

Ross: Klamka! Klamka!

Elizabeth: Oh! Przepraszam! Umm, właściwie to muszę z tobą porozmawiać.

Ross: Oh, Dobra. O czym ???

Elizabeth: O wiosennej przerwie.

Ross: Wiosenna przerwa.

Elizabeth: Dobra, mamy wole i wiele osób wyjeżdża na wycieczki...

(Włazi inny profesor.)

Profesor Feesen: Profesor Geller!

Ross: (szybko odskakuje od Elizabeth) Tak, profesorze Feesen-sen-stenlger... Zaraz przyjdę. (do Elizabeth) Więc wezmę jedno pudełko Thin Mints. (Wypycha Elizabeth z biura.)

[Scena: Mieszkanie Joey'a i Rachel. Ross, Chandler i Joey wchodzą.]

Ross: Nie rozumiecie! Elizabeth właśnie chciała mnie zaprosić na wycieczkę! To ma być wolno ???! Nie, nie jestem na to gotowy! Dobra ??? Co...co...co mam jej powiedzieć ???

Chandler: Powiedz jej prawdę! Powiedz jej, że nie jesteś gotowy.

Ross: To mogę. Oh, oh, a co jak ją to przygnębi ???

Chandler: To odwrócisz jej uwagę lalką Barbie.

Joey: Albo! Możesz po prostu, no wiesz...(Podchodzi do Ross'a, żeby szepnąć mu coś do ucha, a jak już tam jest to silnie pcha Ross'a na lodówkę.)

Ross: Co ty do cholery robisz ???

Joey: Co ??? Co do cholery ja robię ??? Zepsułeś mi lodówkę!

Ross: Co ???! Co ??? Skąd, skąd w ogóle wiesz, że jest zepsuta ???!

Joey: Oh, ho, ho, wydaje ci się, że nie wiem co psuje moją lodówkę ??? Wybacz! (Otwiera drzwi i zaciąga się w środku lodówki.) No i proszę! Zepsuta! To będzie jakieś $400!

Chandler: Joey, widziałem jak go pchnąłeś!

Joey: (cisza) Ty go pchnąłeś!

Ross: Joey, ja jej nie popsułem! Dobra ??? (Otwiera lodówkę, zaciąga się w środku i odsuwa się z obrzydzeniem.) To już trochę czasu jest popsute.

Joey: Dobra. Chandler, pamiętasz jak opowiadałem ci o naszej lodówce ???

Chandler: Uh-huh.

Joey: Wciąż nie dostałem od ciebie czeku na połowę kwoty.

Ross: Nie dawaj mu żadnych pieniędzy!

Joey: Nie rozmawiam z tobą! Zepsułeś mi lodówkę!

[Scena: Biuro Ross'a. Otwiera drzwi Elizabeth.]

Elizabeth: Chciał się pan ze mną widzieć profesorze Geller ???

Ross: Tak. Tak! Proszę, wejdź.

(Ona wchodzi, on zamyka drzwi, a ona znów wpycha go na klamkę.)

Ross: Oo-oo!

Elizabeth: Klamka ???

Ross: Dobra, coraz bardziej ci się to podoba. (Oboje się śmieją.) Właściwie to chciałem dokończyć rozmowę o tej wiosennej przerwie.

Elizabeth: Oh dobrze.

Ross: Słuchaj, ja...(Mam pewien problem, żeby usiąść na przerwie.) Słuchaj, jest mi z tobą wspaniale, ale nie chcę żebyśmy szli tak szybko, nie chcę takiego tempa. Więc nie sądzę, że powinniśmy razem jechać na tą wycieczkę. To wciąż za wcześnie.

Elizabeth: Ross, chyba nie zrozumiałeś tego co mówiłam. Chciałam ci tylko powiedzieć, że wyjeżdżam na Florydę na kilka tygodni.

Ross: Nie. Chyba ty źle zrozumiałaś co ja mówiłem. chodziło mi o to, że...

Elizabeth: Jesteś uroczy.

Ross: To! Porozmawiajmy o tym.

[Scena: Central Perk. Monica, Chandler i Phoebe są tam jak Ross wchodzi.]

Ross: Hey!

Chandler: Hey!

Phoebe: Hey!

Monica: Hey! Jak poszło z Elizabeth ???

Ross: Huh ??? Oh, oh, świetnie. Uh, to było nieporozumienie. Nie chciała, żebym z nią jechał. Chciała mi tylko powiedzieć, że jedzie na kilka tygodni na Florydę.

Chandler: Czekaj no, ona jedzie na wiosenne wakacje czy na wiosenną przerwę ??? (Wydaje dziwny dźwięk.)

Ross: Co to za różnica ???

Monica: Na wiosennych wakacjach jesteś z rodzicami. Wiosenną przerwę spędzasz z chłopakami.

Ross: Hey, wiesz co ??? Nie wszystkie wiosenne przerwy takie są.

Phoebe: Co ty robiłeś na swoich ???

Ross: Pojechałem do Egiptu z ojcem.

Chandler: Teraz widzę, "Patrz tato, to Sfinks!" (Wydaje ten dźwięk.)

Ross: Hey, chyba Elizabeth jest trochę bardziej poważna niż "Wiosenna przerwa!" (Naśladuje ten dźwięk.) Dobra ??? Znaczy się, uczy się u mnie!

Monica: I śpi z profesorami.

Ross: Zadzwonię do niej.

Chandler: Dobra.

(Ross wychodzi, żeby to zrobić, a wchodzi Rachel z chłopakiem.)

Rachel: Hey! Wszyscy umm, przedstawiam wam Sebastiana.

Sebastian: Cześć.

Rachel: Poznaliśmy się w czytelni. Oboje złapaliśmy Field & Stream. (Chandler jest zaszokowany.) Co ??? Ja to czytałem.

Sebastian: Przynieść ci kawę ???

Rachel: Oh tak! Dzięki! (On idzie, a Rachel siada na kanapie.)

Phoebe: Rachel, co to do cholery ma być ???!

Rachel: (zaszokowana) Co ???

Phoebe: Pierw prosisz nas, żebyśmy ci znaleźli chłopaka, a potem włóczysz się tu ze swoim!

Rachel: Znaleźliście mi chłopaka ???

Monica: Tak! Znaleźliśmy ci fajnego i przystojnego z biura Chandler'a!

Phoebe: Dobra, a ja znalazłam ci takiego, który nie jest dziwakiem.

Rachel: Wiecie co ??? Naprawdę to doceniam, ale chyba pójdę na ten bal z Sebastianem.

Chandler: Poważnie ???! Bo nasz facet niewiarygodnie mile pachnie!

Monica: Uh, mógłbyś przestać z tym już ???!

(Sebastian wraca z kawą.)

Sebastian: Proszę. (Podaje jej filiżankę.)

Rachel: Oh, dziękuję.

Sebastian: Jasne.

Phoebe: Więc, Sebastian, pracujesz może jako ochotnik gdzieś ???

Sebastian: Uh, raczej nie. A co ???

Phoebe: Bez powodu, tylko, że znam takiego jednego, który troszczy się trochę o ludzi.

Chandler: Jesteś zabawny ???

Sebastian: Że co ???

Rachel: Co wy robicie ???

Monica: Jesteś zabawny ??? Opowiedz nam kawał!

Sebastian: Słuchajcie, chciałem się tylko napić kawy z Rachel.

Phoebe: Tak jak i wiele ludzi.

Sebastian: Właściwie to, muszę się już zbierać. (do Rachel) Zadzwoń do mnie kiedyś.

Rachel: Oh, ale wiesz co, nie dałeś mi jeszcze swojego numeru.

Sebastian: Dobra! To narazie! (Wychodzi.)

Chandler: (do Moniki) Okazuje się, że w pewnym sensie jest zabawny.

[Scena: Central Perk. Kontynuacja z wcześniej.]

Rachel: Nie wierzę! Był bardzo miły i wyszedł przez was!

Chandler: Dobra, but Sebastian ??? Co to za imię ??? Dla kota ???

Phoebe: Dobra, wiesz co zauważyłam Rachel ??? Łato go spłoszyć. To takiego rodzaju faceta szukasz ??? "Hey Sebastian, zatańczymy ???" (Naśladuje go.) "Uhh, dobra...muszę lecieć!"

Monica: Dobra, przestańcie. Rachel, przykro nam, że to takie niewrażliwe. I wiesz co ??? Rozwiążemy to za ciebie, mamy dla ciebie 2 wspaniałych facetów.

Phoebe: Dobra! Co masz do stracenia ??? Mogła byś skończyć z kimś wyjątkowym...(szepcze)...jak wybierzesz mojego.

Rachel: Dobrze.

Chandler: Dobra, spotkasz się z naszymi facetami ???

Rachel: Tak, spotkam się z nimi.

Chandler: Dobra, i nie ważne jest kogo wybierzesz. To całkowicie zależy od ciebie. Nasz jest idealny, albo możesz iść z tym od Phoebe, uważanym za takiego, kto nie jest wystarczająco dobry, żeby iść z samym sobą.

Joey: (wchodzi) Pheebs! Tu jesteś! Dobra, zepsułaś mi lodówkę...wisisz mi 400 dolców!

Phoebe: Dobra, jasne!

Joey: Naprawdę ???!

Phoebe: Ooh, technicznie, ty mi wisisz $600 za wysyłanie dobrych myśli na 10 twoich ostatnich przesłuchań.

Joey: Liczy się ???

Phoebe: Dobra.

(Ross wraca.)

Chandler: (do Ross'a) Tu jesteś! Co powiedziała Elizabeth ???

Ross: Okazało się, że jedzie do Daytona na tą wiosenną przerwę...woo-hoo. To znaczy, to oznacza konkursy mokrych podkoszulków, facetów robiących zdjęcia nagich ciał panienek, budzenie się rano obok pierwszego faceta, którego się pozna...

Joey: Rany, ależ ona się będzie wspaniale bawić! Zatrzymuje się w hotelu Corona ???

Chandler: Znasz tam hotele ???

Joey: Jasne! Byłem tam! Wiosenna przerwa '81! Woo-hoo!

Monica: W 1981 miałeś 13 lat!

Joey: To co ??? Pojechałem tam, sprzedawałem podkoszulki. A wiecie kto tam wie jak się zabawić ??? Pijane dziewczyny z collage'u.

Ross: Dobra, nie może tam jechać.

Phoebe: Ross, nie możesz jej kazać, żeby nie jechała. Niedawno zacząłeś się z nią spotykać.

Ross: To co ja mam teraz zrobić ???

Phoebe: Nic, musisz się z tym pogodzić.

Ross: No, a co jak tam pojedzie i prześpi się z całą bandą facetów ???

Chandler: No to może nie poślubisz tej jednej.

[Scena: Mieszkanie Elizabeth. Ona zaczyna się pakować na wycieczkę jak Ross się przygląda.]

Ross: Tak się cieszę, że jedziesz na tą wycieczkę!

Elizabeth: Dobra! Tak ciężko pracowałam w tym semestrze. Muszę sobie teraz trochę poszaleć, odparować, no wiesz.

Ross: Jasne. Jasne. Słuchaj, ja nie, nie wiem czy dokończyłaś już to planować, ale umm, hey znam inną świetną metodę, żeby odparować.

Elizabeth: Co ???

Ross: Byłaś kiedyś na statku ???

Elizabeth: Ross, nic ci nie jest ???

Ross: No, nie, jasne, że nie! Co ??? Staram ci tylko pomóc. Pomagam tobie i tej wycieczce, i...i (zauważa coś) Co, co to uh, co to jest ??? (Trzyma raczej skąpe bikini.)

Elizabeth: To bikini ???

Ross: Żeby go nosić przed ludźmi ???

Elizabeth: To ma być pomocne ???

Ross: A to ???!

[Scena: Central Perk. Rachel coś czyta jak Monica i Chandler wchodzą.]

Monica: Hey!

Chandler: Dobra, dobra, dobra, dobra.

Monica: Hey!

Chandler: Hey!

Rachel: Cześć!

Monica: Tak się cieszymy, że zgodziłaś się spotkać z naszym facetem.

Rachel: Oh...

Monica: Bardzo go polubisz. Więc umm, kiedy chcesz go poznać ???

Rachel: Nie wiem. Wiem, że nie pracuję jutro do późna.

Chandler: Jutro nam pasuje. Jutro jest w porządku, ale uh, wiesz co ??? Po co odkładać coś na jutro co można zrobić już teraz ??? (śmieje się) Eldad, chodź tu! (On wstaje od stolika obok.)

Rachel: Co ???

Monica: Eldad, to Rachel.

Eldad: Co tam u ciebie ???

Rachel: No wiesz, trochę w ciemno, ale dobrze.

Chandler: Eldad, siadaj. (do Rachel) Przesuń się! Przesuń się!

Rachel: Ohh! (Przesuwa się i pozwala Eldad'owi siąść na kanapie.)

Chandler: I proszę! Razem! (Rachel gapi się na Monikę i Chandlera)

Monica: Dobra! Dobra! Rozumiemy! (Zaczynają wychodzić, ale natykają się na Phoebe ciągnącą za sobą swojego faceta.) (do Phoebe) Co ty tu robisz ???!

Phoebe: To Patrick. (Pokazuje na niego.)

Patrick: Cześć.

Chandler: Cześć. (do Phoebe) Dobra, spóźniłaś się trochę, wiesz ??? Bo ona już jest z naszym facetem.

Phoebe: (patrzy) Oh mój Boże, macie rację! Jestem za późno...oni siedzą na kanapie i rozmawiają! (do Patrick'a) Chodź! (Podchodzą do kanapy.) Rachel ???

Rachel: Tak ???

Phoebe: To Patrick.

Rachel: Oh, cześć.

Patrick: Cześć.

Phoebe: Dobra, to facet, o którym ci opowiadałam.

Rachel: Tak ???

Phoebe: Dobra. I wierz mi, ten garnitur nie przedstawia tego co jest pod nim.

Rachel: Oh dobra, ale Pheebs ???

Phoebe: Co ???

Rachel: Ja tu jestem tak jakby w środku czegoś.

Phoebe: Oh! Dobra! Dobra, to dobrze. (do Patrick'a) Siadaj. (On siada koło Rachel.)

Monica: Nie! Nie możesz tego zrobić!

Eldad: Może powinienem już iść!

Monica: (zatrzymuje go) Siadaj! Wygrywamy!

Rachel: Dobra, wiecie co ??? Może ja powinnam iść!

Wszyscy: (Chandler zatrzymuje ją) Nie, nie, nie, nie! Siadaj! Siadaj!

Monica: Rachel! Rachel! Nie dotykałaś jeszcze włosów Eldad'a!

Chandler: To najbardziej miękkie włosy! Dotknij! (Oboje Monika i on robią to.)

Rachel: Dobra, nie trzeba.

Phoebe: Rachel ??? Patrick jest naprawdę bogaty. (do Patrick'a) Daj jej trochę pieniędzy.

Patrick: Wiesz co Phoebe ??? To naprawdę nie jest warte darmowego masażu.

Monica: Właśnie Patrick, to cześć!

Chandler: (do Rachel) Eldad jest bardziej pomocny! I potrafi tańczyć! (do Eldad'a) Zatańcz dla Rachel!

(Zaczyna wstawać ale Rachel powstrzymuje go.)

Rachel: Nie, nie! Nie tańcz dla mnie! Proszę ??? Nie! (Wstaje, żeby nawrzeszczeć na swoich przyjaciół.) Co się z wami dzieje ???

Phoebe: Dobra, dobra, przedyskutujmy to.

Rachel: Tylko mnie tu jest wstyd ???

Eldad: Ja też jestem troszkę zawstydzony. (Chandler ucisza go.)

Rachel: Powiem wam kto powinien być zawstydzony! Wy! Dajcie spokój! To jest śmieszne! Bardzo wam dziękuję, ale nie musicie mi ustawiać randek!

Phoebe: To po co nas o to prosiłaś...???

Rachel: Jeszcze nie skończyłam!! A potem odganiacie faceta, którego naprawdę lubiłam! Bez urazy. Poważnie! Znaczy się...(do Patrick'a) gratulacje z powodu takiej gotówki, (on kiwa głową) i wiesz...(dotyka włosów Eldad'a)...Wow! Naprawdę masz miękkie włosy! Ale o wiele bardziej wolała bym iść na ten bal sama niż dalej przez to przechodzić! Żegnam! (Łapie swoje rzeczy i zaczyna wychodzić, potem nagle zatrzymuje się, wraca i mówi do Eldad'a) Używasz jakiejś specjalnej odżywki do tych włosów ???!

Eldad: Tak, ekstraktu Papaya.

Rachel: Dziękuję! (Wychodzi.)

[Scena: Lotnisko. Elizabeth za chwilkę startuje, a Ross ją odprowadza.]

Ross: Baw się dobrze tam.

Elizabeth: Będę.

Ross: Dobra. I masz, spakowałaś to bikini ???

Elizabeth: Jasne.

Ross: Niezłą była zabawa jak to na chwilkę schowałem, co ??? No więc, umm, martwiłem się o to, nie dlatego, że jest skąpy, bo to mi odpowiada, obawiam się tylko o twoje zdrowie, to opalenie.

Elizabeth: Oh, mam mnóstwo kremów do opalania, to SPF-30.

Ross: Skoro to co jest w tej butelce to naprawdę 30. Wiesz, czasem dostajesz 30 a czasem 4, a przysięgam na Boga, że czasem tam jest zwykłe mleko.

Elizabeth: Ross, wszystko będzie dobrze. Nie lecę tam, żeby się zabawiać z chłopakami. Naprawdę cię lubię. Lubię to co jest między nami.

Ross: Tak ???

Elizabeth: Dobra! Lecę tam, żeby się zrelaksować i posiedzieć z moimi przyjaciółmi.

Ross: Dobra. Świetnie.

Elizabeth: Oh hey! Już są!

(Grupa z 10 facetów wychodzi zza rogu.)

Gość: Elizabeth!

(Oni podnoszą Elizabeth i zanoszą ją do samolotu, a ona mach Ross'owi "cześć".)

Ross: Zadzwoń!

Końcowe napisy

[Scena: Mieszkanie Moniki, Chandlera i Phoebe. Rachel, Chandler i Phoebe tam są.]

Phoebe: Rachel, przykro nam, że tak ci narzucaliśmy tych facetów.

Rachel: Oh nie ma sprawy! Wiecie, skończyłam naprawdę dobrze się bawiąc. Ta akcja charytatywna okazałą się być wielkim sukcesem, rozwinęła świadomość.

Chandler: To w końcu o co tam chodziło ???

Rachel: O choroby.

Joey: (wchodzi) Hey!

Wszyscy: Hey!

Joey: Dostałem bardzo dziwną wiadomość od Ross'a. Powiedział: "Włączcie MTV.

Rachel: Huh. Dobra.

(Rachel włącza i widzimy program pokazujący jedną z tym imprez na wiosennych przerwach. Widzimy...)

Phoebe: Oh mój Boże, patrzcie! To Elizabeth!

(Nagle wyskakuje Ross i zaczyna z nią tańczyć.)

Rachel: Oh, oh profesor Geller.

Joey: Ahh, żeby znów mieć 13 lat.

Chandler: Dobra.

KONIEC