Napisane przez: Seth Kurland
Przepisane przez: Eric Aasen
Tłumaczenie: Sito.
[Scena: Mieszkanie Moniki i Chandler'a. Chandler, Rachel i Joey są tam jak Ross wchodzi.]
Ross: Hey! Właśnie dostałem prace moich studentów! Patrzcie co napisała jedna studentka: "Kocham grupę dr. Geller'a. Nie przeszkadza mu olewanie wykładów! Dr. Geller, jest pan najgorętszy z całego wydziału paleontologii!"
Chandler: Ahh, Gorące ciałka z wydziału paleontologii, już widzę ten wspaniale sprzedający się kalendarz, eh ???
Rachel: Kto to napisał ???
Ross: Oh chciałbym wiedzieć, ale te prace są anonimowe.
Joey: Oh hey, masz jeszcze ich końcowe prace ???
Ross: Tak.
Joey: Oh, bo możesz porównać obie prace i zobaczyć gdzie jest identyczny styl charakteru pisma i boom, masz wielbicielkę. (Ross jest oszołomiony.)
Chandler: Gorąca dziewczynka podnosi stawkę i nagle on się staje Rain Man'em.
Rachel: Dobra, poczekajcie, zaraz, skąd ta pewność, że to dziewczyna ???
Ross: To jest dziewczyna! Ale i tak to nie ma znaczenia. Dobra ??? Bo ja jestem nauczycielem, a ona studentką.
Chandler: Oh, to wbrew regułom ???
Ross: Nie, ale wszyscy patrzą na to z dezaprobatą.
Chandler: Rozumiem.
Ross: Poza tym, jest duża różnica wieku.
Joey: Oh, pomyśl sobie o tym, jakbyś miał 90 lat...
Ross: Wiem, jak ja będę miał 90 lat to ona wtedy z 80 i nie będzie zbyt dużej różnicy.
Joey: Zupełnie nie to chciałem powiedzieć. Nie, chciałem powiedzieć, że jak ty będziesz miał 90 lat to dopiero było by to dziwne jakbyś umawiał się z 20-latką.
INTRO
[Scena: Mieszkanie Moniki i Chandler'a. Phoebe, Monica i Chandler jedzą śniadanie jak Joey wchodzi.]
Joey: Hey Chandler! Pamiętasz tą dziewczynę, z którą poszedłeś do college'u i ona później została reżyserem filmowym ???
Chandler: Oh tak, Dana Keystone. Była ze mną w ruchowej klasie.
Phoebe: Co to jest ruchowa klasa ???
Monica: Tak Chandler udaje, że nie brał lekcji pantomimy.
Joey: Oh no więc słuchaj, ona reżyseruje nowy film z Al'em Pacino. Musisz mi załatwić przesłuchanie!
Chandler: Oh no nie wiem stary. Nie rozmawiałem z nią chyba przez 10 lat.
Joey: Nie, nie, nie, proszę, proszę Chandler, tak bardzo będę ci wisiał!
Chandler: Już wisisz mi bardzo dużo. Wisisz mi 3400...
Joey: Hey, hey koleś, po co zmieniasz temat ??? Co ??? Zadzwonisz do niej czy nie ???
Chandler: Oh dobra postaram się.
Joey: Dobra! Dzięki! Jesteś najlepszy! Teraz słuchaj, ostatni dzień przesłuchania to czwartek. Dobra ??? Więc muszę się tam dostać przed czwartkiem. Dobra ??? Pamiętaj...czwartek. Czwartek. Zapamiętasz, że to czwartek ???
Chandler: Tak jasne, wtorek ???
Joey: (wkurzony) Czwartek! Słuchaj jak potrzebujesz pomocy, żeby zapamiętać coś takiego, 3 dzień. Dobra ??? Poniedziałek, jeden dzień. Wtorek, drugi dzień. Środa, kiedy ??? Huh ??? Co za dzień ??? Czwartek! Trzeci dzień! Dobra ???!
Chandler: (sarkastycznie) Dziękuję.
Joey: Dobra.
Rachel: (wychodzi z łazienki) Hey Mon ??? Sprawdzę wiadomości na mojej sekretarce.
Chandler: Wpadłaś na to tam ???
Monica: Tak jasne, natura dzwoniła, ona chciała wiedzieć kto jeszcze.
(Rachel wybiera swój numer.)
Rachel: (przez telefon) Halo ??? (Zaszokowana, że ktoś odpowiedział.) Uh, Rachel. Świetnie, ktoś jest w naszym mieszkaniu. Dzwoń po gliny.
Monica: Rozmawiasz przez telefon!
Rachel: (przez telefon) Oh mój Boże! Oh mój Boże! Dziękuję! (rozłącza się) To była straż pożarna, był pożar u nas w mieszkaniu!
Phoebe: Oh mój Boże! Duży ???
Rachel: Nie powiedział, ale to był pożar. Zgaduję, że nie za mały. Chodź, musimy iść!
Monica: Chodź! (Wszystkie dziewczyny wybiegły, a Joey zatrzymuje Chandler'a uśmiechając się do niego.)
Chandler: Czemu się uśmiechasz ??? Co jest takiego zabawnego ???
Joey: Ta rola, o którą się staram to strażak, taka ironia!
[Scena: N.Y.U. (New York University) Wydział paleontologii. Ross wywiesza wyniki w gablocie.]
Burt: (inny profesor) Wow! Wygląda na to, że w tym semestrze byłeś łagodny i hojny wystawiając im te oceny! (Ross gorączkowo stara się coś zmienić jak jakaś studentka, Elizabeth, podchodzi.)
Elizabeth: Profesor Geller ???
Ross: (zaskoczony) Tak ???
Elizabeth: Chciałam powiedzieć jak bardzo mi się podobają pana zajęcia.
Ross: Oh dziękuję. Bardzo ci dziękuję. (Pochyla się nad gablotą.) Ow!
Elizabeth: Uh jestem trochę zawstydzona, że nazwałam pana gorącym, na mojej pracy...
Ross: To byłaś ty ???
Elizabeth: Tak. Dziwnie się poczułam teraz. Jest pan nauczycielem. A ja studentką. Ale może chciałbyś umówić się ze mną kiedyś...???
Ross: Oh sam nie wiem...nie wiem czy to był by najlepszy pomysł.
Elizabeth: Oh, bo tak sobie myślę, jest koniec semestru...już nie jesteś moim nauczycielem.
Ross: O której ???
Elizabeth: (patrzy na swoją ocenę) Oh, wiesz co ??? Zapomnij, już zresztą dałeś mi 5.
Ross: Jasne. (Zbiera się do wyjścia.)
Elizabeth: Żartuję!
Ross: Oh! No to poważnie, o której ???
[Scena: Mieszkanie Phoebe i Rachel. Wszyscy oprócz Ross'a przyjechali, żeby obejrzeć zgliszcza. Strażacy wciąż tam są.]
Phoebe: Przejście! (robi przejście dla strażaka) Oh! Przejście! (Widzi jednego przystojnego.) Oh! Hey! Cześć! (uśmiecha się, a potem dociera do niej) Nie! Tak! Przejście!
(Wszyscy zaczynają się rozglądać i widzą, że salon nie jest uszkodzony.)
Monica: Oh nie jest tak źle.
Strażak #1: Tak, większość zniszczeń jest w sypialniach.
Phoebe: Oh!
Rachel: Mój Boże! (Obie biegną do sypialni.)
Joey: (do strażaka) Hey kolego, myślisz, że mógłbym pożyczyć twój mundur w ten czwartek ???
Strażak #1: Że co ???
Monica: Joey! On pracuje! (do Chandler'a) Wyglądał byś nieźle w tym.
(Phoebe i Rachel wracają)
Joey: Oh, i co źle to wygląda ???
Phoebe: Oh bardzo źle. Fatalnie. Jedyna rzecz, jaka nie jest spalona to osioł. Którego nie przypominam sobie, żebym kupowała!
Chandler: A jak twój pokój Rach ???
Rachel: Wszystko zniszczone. Moje łóżko. Moje ubrania. Patrz na mój ulubiony niebieski sweter. (Podnosi go.)
Monica: Czy to nie moje ???
Rachel: Dobra! Przykro mi z tego powodu! (Oddaje jej go.)
Strażak #1: Nie możecie to mieszkać przez jakiś czas, macie gdzie się zatrzymać ???
Rachel: (wstaje) Wow! Oh, dobra, słuchaj koleś, nie jestem teraz w nastroju, żeby ktoś na mnie leciał! Ale jak zostawisz mi swój numer to zadzwonię do ciebie innym razem.
Monica: (pcha Rachel z powrotem z kanapę) Tak, mogą zostać u nas.
Chandler: Dowiedzieliście się co wznieciło pożar panie strażaku ???
Strażak #1: Czy któreś z was pali ???
Phoebe: Nie, nie za często. Ale tak, mogę jeden teraz.
Strażak #1: Nie, nie, nie, zapalałyście świece ??? Kadzidła ???
Phoebe: Tak! Ja tak! Cały czas! Uwielbiam je! Oh mój Boże! To przeze mnie! To ja! Przeze mnie! Spaliłam dom! Spaliłam dom!
Rachel: Dobra Phoebe uspokój się, nie możesz się teraz obwiniać. Dobra ??? (do strażaka) Ostrzegałam ją co do tych świec.
[Scena: Mieszkanie Moniki i Chandler'a. Chandler rozmawia przez telefon jak wchodzi Joey.]
Chandler: Boże, cieszę się, że cię złapałem! Nie mogę uwierzyć ile to czasu minęło!
Joey: Chandler, czy to... (Pokazuje kogoś z kamerą, a Chandler kiwa głową: "tak".)
Chandler: (przez telefon) Oh to świetnie! Tak trzymać.
Joey: Hey, hey słuchaj... (Chandler macha, żeby ten się uspokoił.)
Chandler: Dobra! Więc tak, możemy się spotkać...(Joey pokazuje jakby ktoś rzucał czymś w powietrze, łapie to, obraca, wkłada do mikrofalówki i zamyka.) Możesz chwileczkę zaczekać ??? (do Joey'a) Co ???!
Joey: Jak skończysz rozmawiać, masz ochotę na pizzę ???
Chandler: (przez telefon) Cześć! Już jestem. (Idzie odłożyć słuchawkę.) Tak, to brzmi nieźle. (słucha) Dobra. Zrobimy to. (słucha) Dobra, cześć. (Odkłada słuchawkę, potem odwraca się i widzi Joey'a stojącego tuż za nim i krzyczącego.)
Joey: Hey słuchaj, kiedy będę miał przesłuchanie ??? Wiem, że we wtorek, ale o której ???
(Monica wchodzi.)
Chandler: Cześć.
Monica: Hey!
Chandler: (do Joey'a) Nie mówiliśmy o przesłuchaniu. Zabiorę ją na kawę, pogadamy...no i wtedy spróbuję.
Joey: Ah, ha!
Monica: Wow! Więc teraz idziesz na randkę z tą dziewczyną ???
Chandler: Skarbie to nie randka! Nie widziałem się z nią przez 10 lat! Nie można zadzwonić do kogoś, kogo się nie widziało przez 10 lat i od razu prosić go o przysługę. Są pewne zasady, wiecie ??? Trzeba to rozłożyć jakoś w czasie.
Monica: Masz rację...przepraszam. To nie tak, że wiesz, że umawiasz się z byłą dziewczyną.
Chandler: Nie, tylko raz się z nią umówiłem.
Monica: Już się z nią kiedyś umówiłeś!
Chandler: Nie raz!
Monica: Dobra, to może i jak umówię się z byłym chłopakiem i wyświadczę Joey'owi przysługę ???!
Joey: Hey, chcesz wyświadczyć mi przysługę, to może umów się z Joey'm. (Odwraca się i widzi, że Chandler się na niego gapi.)
[Scena: Central Perk. Chandler pije kawę z Daną.]
Chandler: (śmieje się) Oh to świetnie, mój przyjaciel Joey też zajmuje się aktorstwem i filmem.
Dana: wiesz na kogo ze szkoły ostatnio wpadłam ??? Howie.
Chandler: (chichocze) Mój przyjaciel ma na imię Joey.
Dana: Najwyraźniej Howie jest montażystą. Tak, zadzwonił do mnie i poprosił spytał mnie czy nie mógł by zająć się montażem mojego nowego filmu. Możesz w to uwierzyć ???! Nie rozmawiałam z nim przez ponad 10 lat, a teraz on prosi mnie o przysługę!
Chandler: Tak, nigdy nie lubiłem tego Howie.
Dana: Nie, nie "Jak ci leci ???" Rany, nawet nie zaproponował spotkania przy kawie!
Chandler: Odważny, co ???
Dana: Tak!
Chandler: Dolewkę ???
[Scena: Mieszkanie Moniki i Chandler'a. Monica przygotowana do otwarcia Hotelu Monica (formalnie znany pod nazwą: "Pokój Rachel") dla Phoebe i Rachel.]
Monica: To się stało tak nagle, więc wybaczcie za ten cały bałagan. Dobra ???
(Wchodzą do kompletnie przemalowanego i odnowionego pokoju. Oczywiście pokój jest nieskazitelnie czysty.)
Rachel: Oh mój Boże! Nie wyglądał tak jak ja tu mieszkałam.
Monica: Wiem! Słuchaj, jest tylko jeden problem. To pokój dla jednej osoby, więc jedna z was będzie musiała iść do Joey'a.
Phoebe: Skoro ten cały pożar był przeze mnie to... (do Rachel) ...ty powinnaś tu zostać.
Rachel: Hey! Hey, hey, to niczyja wina Pheebs. Dobra ??? To był wypadek.
Phoebe: Nie to moja wina, więc ty zostaniesz w przytulnym pokoju.
Rachel: Dobra! (Wskakuje na łóżko.)
Monica: Więc Rach! Jesteś pierwszym gościem w Hotel'u Moniki! Umm, musisz mi powiedzieć jaki lubisz rano jajka. Pomyślałam, że ci je przyniosę, no wiesz, do łóżka. Oh, nie miałaś tego od dawna.
Rachel: Miałam.
[Scena: Mieszkanie Joey'a. Joey oprowadza Phoebe.]
Joey: Właśnie tu trzymam pizzę. (Pokazuje na fotel.) A tu są serwetki. (Pokazuje na podłogę obok fotela.)
Phoebe: Co tak pachnie ???
Joey: wiem! (Wzrusza ramionami.)
[Scena: Ulica. Ross idzie z Elizabeth.]
Elizabeth: Oh proszę! To taka duża grupa! Nawet mnie nie zauważyłeś!
Ross: Co ??? Jasne, że tak! Siedziałaś obok Sleepy Sleeperson. (Śpiący Śpioch)
Elizabeth: Kogo ???
Ross: Oh uh mam problem z zapamiętywaniem imion, więc wymyśliłem sobie przezwiska. Np. ten gość siedzący koło ciebie to Smelly von Brownshirt. (Zalatująca von brązowa koszula - lepiej się nie dało)
Elizabeth: Oh tak. A miałeś jakieś przezwisko dla mnie ???
Ross: Umm, ne. Nie.
Elizabeth: Tak miałeś! Jakie ???
Ross: Umm Cutie McPretty (Ładna Ślicznotka).
Elizabeth: Ohh to taki miłe!
Ross: Słuchaj, muszę ci powiedzieć, że świetnie się bawię! Wiesz, jak powiedziałaś, że to może by dziwne, z tym całym nauczycielstwem też tak myślałem, ale tak nie jest. W ogóle.
Burt: (wychodzi z restauracji) Dr. Geller!
Ross: (odpycha Elizabeth od siebie) Burt!
[Scena: Mieszkanie Phoebe i Rachel. Phoebe i Rachel sprzątają bałagan.]
Phoebe: Dobrze spałaś wczoraj ???
Rachel: Tak.
Phoebe: Tak ???
Rachel: Jasne, Monica była taka miła i położyła mi miętę na poduszkę.
Phoebe: A wiesz co Joey położył mi na poduszce ???
Rachel: Co ???
Phoebe: Gumę!
Strażak #2: Znaleźliśmy przyczynę pożaru.
Phoebe: Tak wiem, to były moje świece. Moje świece!
strażak #2: Nie, w łazience było zostawione urządzenie elektryczne. To była chyba lokówka.
Phoebe: Nie używam lokówki.
Strażak #2: Ale ktoś tu używa.
(Phoebe patrzy na Rachel.)
Rachel: Nie patrz tak na mnie! Moje włosy sa proste! Proste! Proste! Proste!
Strażak #2: To mogło być też urządzenie do prostowania włosów.
Rachel: Oh.
[Scena: Mieszkanie Joey'a. Joey teraz oprowadza Rachel.]
Joey: tu trzymam pizzę. (To samo miejsce co przedtem.) A Hey! Gdzie się podziały serwetki ???! (Nie są na swoim miejscu.)
[Scena: Mieszkanie Moniki i Chandler'a. Phoebe coś czyta, a Monica podchodzi i włącza lampkę przy Phoebe.]
Monica: Proszę! Nie chcę, żeby mój najlepszy gość nadwerężał wzrok!
Phoebe: Dzięki Monica!
Monica: Czy ten zapach ci przeszkadza ???
Phoebe: Co, ten od Joey'a ??? Nie, ledwo go czuć stąd.
Monica: Daj znać jak się pogorszy, bo wiesz, mogę coś upiec, żeby to zagłuszyć.
Phoebe: Trochę jednak czuję, upiecz ciasto.
Monica: Dobra!
Phoebe: Dobra.
(Dzwoni telefon i Monica odbiera go.)
Monica: Halo ??? (słucha) Oh tak, chwileczkę. (do Phoebe) To do ciebie. To ten strażak.
Phoebe: Oh! (Bierze słuchawkę.) Halo ??? (słucha) Tak, tu Phoebe. (słucha) Naprawdę ???!
[Przeniesienie do Joey'a, to on rozmawia z Phoebe.]
Joey: (zabawnym głosem) Tak, więc okazało się, że to nie to urządzenie z łazienki spowodowało pożar. (Rachel mówi mu co ma dalej mówić.) Nie, nie, to były jednak świece. To nie ładnie zostawiać świece bez opieki. Właściwie to pierwszą rzeczą jaką uczą cię w szkole dla strażaków jest... (Phoebe nagle wchodzi.) Uhh... Uhh... Dobra. Muszę już kończyć. (Phoebe wychodzi.)
[Scena: Mieszkanie Joey'a. Ross opowiada Monice i Joey'owi o swojej randce z Elizabeth.]
Ross: Świetnie się bawiliśmy! Ona jest niesamowita! Myślałem, że różnica wieku to będzie problem, ale nie. w ogóle mi to nie przeszkadzało. Elizabeth jest bardzo dojrzała jak na swój wiek. (Joey pokazuje międzynarodowy znak - pokazuje wielkie piersi.) (do Moniki) Ale ten koncept zanika wśród niektórych!
Monica: Więc wszystko w porządku, że umawiasz się ze studentką.
Ross: Nie do końca. Technicznie to nie jest wbrew zasadom, ani nic takiego, ale to budzi niechęć. Zwłaszcza u tego profesora, na którego wpadliśmy wieczorem, Judgey von Holierthanthou.
Monica: Ross, uważaj teraz. Nie chcesz chyba sobie wyrobić reputacji jako Profesor McNailshisstudents.
Ross: Tak. Co mam robić ???
Joey: To wydaje się oczywiste. Co jest ważniejsze ??? Co ludzie mogą wiedzieć co ty czujesz, huh ??? Ross, musisz iść za głosem serca.
Monica: Joey to takie słodkie.
(Odwraca się tyłem do Moniki i znów pokazuje znak wielkich piersi.)
Chandler: (wchodzi) Hey.
Joey: Hey, hey, hey! Jak ci poszło z Daną ??? Jakieś powody, dla których powinienem już się szykować na przesłuchanie ???
Chandler: Nie mogłem tego zrobić.
Joey: Nie mogłem tego zrobić ???!
Chandler: Hey, wyluzuj, potrzebuję trochę więcej czasu. Dziś idziemy na kolację.
Monica: Co ???! Znów się z nią umówiłeś!
Ross: Z kim ???
Chandler: Uh, Dana Keystone z college'u.
Ross: Oh tak! ależ z niej była... (Międzynarodowy znak wielkich piersi.)
Chandler: Nie, to była Dana Caplin.
Chłopaki: Ohhhh! (Wszyscy poddają się chwili refleksji w milczeniu.)
Monica: Joey! Nawet jej nie znasz!
Joey: Ah co z tego!
[Scena: Restauracja. Chandler jest na kolacji z Daną.]
Chandler: Świetna historia! Ta opowieść! Woo, hoo, hoo!
Dana: Wiesz co, powinnam już iść.
Chandler: Oh nie, nie, nie! Zostań! Zostań! Bo ty...bo ty...powinnaś...powinnaś zostać!
Dana: Wow. Oh, pochlebiasz mi, ale nie jestem tobą zainteresowana.
Chandler: Oh nie, nie, nie, nie chodzi...nie...nie...nie!
Dana: Przykro mi Chandler, wiesz, jesteś wspaniałym facetem, a ja nie chcę cię zranić. Żałuję, że nie ma rzeczy, które mogła bym dla ciebie zrobić.
Chandler: Nie, nie...naprawdę ???!
Dana: Oczywiście!
Chandler: (załamuje się) Tak bardzo mnie boli. Ja...
Dana: Ohh przykro mi.
Chandler: No może jest jedna rzecz, jaką możesz zrobić.
Dana: Co ???! Wszystko! Wszystko!
Chandler: Zupełnie o tym zapomniałem i zeszło mi to już z głowy, ale mam tego przyjaciela. On jest aktorem i na pewno by mnie zabił jakby się dowiedział, że to robię, ale umm, ale czy było by możliwe, żeby dostał przesłuchanie we czwartek ???
Dana: Jasne! Ale nie czuł byś się lepiej jakby ten twój przyjaciel aktor miał przesłuchanie dokładnie do mojego filmu ???
Chandler: Serce mówi samo za siebie. Do zobaczenia. (Odchodzi, zostawiając ją samą z rachunkiem, który kelner natychmiast przynosi.)
[Scena: Hotel Monica. Phoebe jest na łóżku i gra na gitarze jak Monica wchodzi.]
Monica: Hey! Jak ci leci ???
Phoebe: Nie za wiele się zmieniło przez ostatnie 5 minut.
Monica: Tak zmieniło się! Upiekłam ciasteczka!
Phoebe: Oh dobrze. ale wciąż jestem pełna po tamtych frytkach.
Monica: ale powinnaś je zjeść teraz, bo są jeszcze ciepłe.
Phoebe: Dobra. (Sięga po jedno.)
Monica: (odciąga talerz) Oh, ho! Ale nie tutaj! Nie wolno ich jeść w łóżku, pamiętasz ??? Żadnych okruchów!
Phoebe: (zaciska zęby) Dobra zaraz przyjdę.
Monica: Dobra!
(Monica wychodzi, a Phoebe zamyka za nią drzwi i próbuje je zamknąć.)
Monica: (otwiera drzwi) Co ty robisz ???
Phoebe: To się nie zamyka, nie ???
[Scena: Mieszkanie Joey'a. Joey i Rachel jedzą spaghetti, siedząc na podłodze, oglądają telewizję. Rachel upuszcza trochę na podłogę.]
Rachel: Oh, Joey! Przepraszam!
Joey: Nie, nie ma sprawy. Nie martw się.
Rachel: Oh ale patrz! To zostawi plamę!
Joey: Rach! Hey! Nie ma sprawy! Jesteś u Joey'a!
Rachel: Tak ???
Joey: Tak! Słuchaj! (Rzuca trochę na podłogę.)
Rachel: Nigdy jeszcze przedtem tak nie mieszkałam.
Joey: Wiem.
(Rachel rozrzuca jeszcze trochę.)
Joey: Dobra, nie marnuje tego, to wciąż jedzenie. (Podnosi z podłogi i zjada to.)
[Scena: Central Perk. Ross i Elizabeth zastanawiają się co robić na drugiej randce.]
Ross: Co chcesz teraz robić ??? Huh ??? Chcesz się napić ???
Elizabeth: Uhh nie mogę.
Ross: Oh, masz coś się uczyć ???
Elizabeth: Nie mam jeszcze dorosnąć do 21 lat.
Ross: Wiesz, pamiętam jak, jak byłem w collage'u, kiedyś robiliśmy... (Widzi kolegów z pracy i kładzie głowę na jej kolanach.)
Elizabeth: Co ty robisz ???
Ross: Nic ja tylko...tak dobrze mi z tobą!
Elizabeth: Nie chcesz, żeby cię ze mną widziano ???
Ross: Co ??? Nie! Jasne, że chcę! Poszli już ???
Elizabeth: Uh nie, oni jeszcze tu są, ale ja chyba zaraz wyjdę.
Ross: Co ???! Nie! Nie! Czekaj! Masz rację, to głupie. Kogo obchodzi co myślą ludzie ??? Znaczy się...jesteśmy razem ??? Nie ma w tym nic złego. Dalej. (Wstają i podchodzą do stolika, gdzie siedzą koledzy Ross'a.) Burt ??? Lydia ??? Mel ??? To Elizabeth.
Elizabeth: Cześć!
Lydia: Czy nie chodzisz na moje zajęcia ???
Ross: Zgadza się Lydia, Elizabeth jest studentką, my się spotykamy. Wy możecie być temu nieprzychylni, ale nie będziemy tego dłużej ukrywać.
Mel: Jesteś zwolniony.
Ross: Co ???
Burt: Zwalniają cię! Nie możesz umawiać się ze studentką! To wbrew regułom.
Ross: Tak ??? Więc to nie tylko zwykła dezaprobata ???
[Scena: Mieszkanie Joey'a. Joey i Rachel rzucają mokre zwinięte, papierowe ręczniki do pojemnika stojącego na regale.]
Rachel: Podoba mi się u Joey'ego!
Joey: Hey, widzisz. (Podaje jej kolejne.)
Chandler: (wchodzi, widzi, że Rachel rzuca) Ni-eź-le!
Rachel: Dzięki!
Chandler: (do Joey'a) Jesteś zajęty z czwartek ???
Joey: Oh, bardzo zabawne. Nie wiem czy pamiętasz, ale mam wtedy mieć przesłuchanie. (Chandler nic nie mówi aż Joey sam się domyśli.) Załatwiłeś mi przesłuchanie ???! Niech cię obejmę! (Obejmują się.)
Chandler: Dobra. Dobra. (Joey przestaje.) Co dla mnie zrobisz jak dostaniesz tą rolę ???
Phoebe: (wchodzi) Hey! Cześć!
Rachel: Cześć!
Phoebe: (do Rachel) Słuchaj umm, muszę z tobą porozmawiać!
Rachel: Uh-huh.
Phoebe: Wiem, że powiedzieli umm, że to twoje urządzenie wznieciło ogień, ale wiesz ja też się poczuwam do winy. Widzisz, nie mówiłam ci, ale umm, ale ja też tam porozkładałam pełno chusteczek, więc to jest tak jak drewno na podpałkę! Więc myślę, że będzie lepiej jak ja zamieszkam u Joey'a.
Rachel: Nie, nie, nie, nie. Phoebe, to moja wina, a poza tym wiesz co ??? Dobrze mi tu.
Phoebe: Dobra. Oh umm, Chandler, Monica cię szuka.
Chandler: Tak ???
Phoebe: Tak mówiła coś o okruchach.
Chandler: Nie! Nie! Nie! Tak bardzo uważałem! (Wybiega)
Phoebe: (do Rachel) Dobra, musisz się ze mną zamienić! Monica doprowadza mnie do szaleństwa!
Joey: Racja, wszystkie panie chcą teraz mieszkać z Joey'em.
Rachel: Nie! Nie! Phoebe, Daj spokój! Nie chcę się zamieniać! Proszę! Ja tu mogę rozrzucać mokre, papierowe ręczniki!
Phoebe: Nie, ale u Moniki możesz jeść ciastka nad zlewem!
Rachel: Wiem. Przykro mi.
Phoebe: Dobra świetnie! Będzie zabawa. (Sprawdza pojemnik z mokrymi, papierowymi ręcznikami.)
Joey: Tak.
Phoebe: Dobrze, co za bałagan. (Bierze pojemnik i leci do Moniki.)
[Scena: Mieszkanie Ross'a. Ross patrzy w swój kalendarzyk. Elizabeth też tam jest.]
Ross: Wow! To nawet jest tu napisane. Nie mogę się z tobą spotykać, ani mieś gorących napojów w gabinecie. Nie wierzę, że musimy przestać się widywać.
Elizabeth: Nie zależy ci na tym, że docenię to, że staniesz po mojej stronie. Jest nam naprawdę miło. Nawet cię bardziej polubiłam.
Ross: Wiem, wiem, też cię polubiłem. Ale nie możemy się spotykać. To wbrew zasadom. To zabronione.
Elizabeth: Wow!
Ross: Co ???
Elizabeth: Jak słyszę jak mówisz "zabronione" to brzmi naprawdę podniecająco.
Ross: Tak ???
Elizabeth: Tak.
Ross: Nie obchodzi mnie...nie ważne jak podniecająco to brzmi, bo to jest złe.
Elizabeth: Przestań!
Ross: Nie! Nie! to jest złe! Jesteś niegrzeczna. To jest zakazane.
Elizabeth: Zamknij tą książkę!
(Gorączkowo zaczynają się kochać.)
Ross: Chodź przejdziemy do bardziej podniecającego miejsca!
(Znowu zaczynają.)
Końcowe napisy
[Scena: Mieszkanie Joey'a. Joey wcina pizzę jak Chandler wchodzi.]
Chandler: Hey!
Joey: Hey!
Chandler: Nie i ???!
Joey: Nie i ???
Chandler: Jest czwartek! Jak poszło przesłuchanie ???!
Joey: C...??? Poniedziałek, jeden dzień. Wtorek, drugi dzień. Środa, kiedy, co ??? Czwartek...(Zatrzymuje oddech z przerażenia.) Oh! (Wybiega, a Chandler tylko potrząsa głową. Po chwili Joey wbiega z powrotem, łapie kawałek pizzy i znowu wybiega.)
KONIEC