"Torebka Joey'ego"


Teksty z show: Seth Kirkland
Napisane przez: Michael Curtis
Przepisane przez: Eric Aasen
Tłumaczenie: Sito.


[Scena: Sypialnia Chandlera. Robi Monice masaż.]

Monica: Nie mogę uwierzyć, że nie robiliśmy tego wcześniej! To takie fajne! Takie dobre dla Moniki!

(Chandler bierze timer i nastawia na "0", timer zaczyna dzwonić.)

Chandler: Oh! Patrz, czas minął! Moja kolej!

Monica: To było pół godziny ???

Chandler: To twój timer.

(Zamieniają się miejscami.)

Monica: Wiesz, nie chcę się przechwalać, ale ja robię najlepsze masaże!

Chandler: Dobra, to zrób mi teraz jakąś super!

(Zaczyna pokazywać, tylko że bardzo trudną i Chandler nie może złapać oddechu i kwiczy w cierpieniach.)

Chandler: Ah! Ahh!! Ahh!!

Monica: Widzisz jaka jest dobra ???

Chandler: Jest taka dobra, sam nie wiem co zrobiłem, żeby na nią zasłużyć!

Monica: Powiedz żegnaj do obolałych mięśni!

Chandler: Żegnajcie mięśnie!!

INTRO

[Scena: Central Perk. Chandler i Joey siedzą na kanapie.]

Chandler: Mówię ci, ona robi najgorsze masaże jakie spotkałem!! Dobra, to było tak, jakby torturowała mnie dla informacji. Chciałem się poddać i...sam nie wiem! Sam nie wiem co to było ?!?

Joey: Chandler, skoro było to tak bolesne, to czemu jej tego nie powiedziałeś.

Chandler: Słuchaj, po raz pierwszy w życiu jestem w prawdziwym związku. Dobra, nie zamierzam tego zepsuć mówieniem prawdy.

Ross: (podchodzi z Rachel i niesie kawę) Hey.

Joey: Uważaj! Prawie zniszczyłeś mi kapelusz! (Podnosi kapelusz z podłogi. To jeden z tych magicznych kapeluszy.)

Ross: Przepraszam.

Chandler: (ogląda kapelusz) i królik uciekł. (odwraca i zaczyna szukać królika, a Joey go zakłada)

Ross: (patrzy gię na niego) To będzie miejsce, gdzie on ma leżeć.

Joey: Oh! Potrzebny mi był w sztuce ??? Gram tego wspaniałego, grzecznego faceta. Prawdziwe końskie ubrania. Wymyśliłem, że każdy na przesłuchaniu będzie ubrany w jakieś modne rzeczy.

Chandler: A ty sprawisz, że wszyscy znikną.

Joey: Tak, jakby można było znaleźć coś tak wyszukanego jak to.

(Chandler podnosi koszyk ze stołu i wkłada na głowę.)

Chandler: Mam.

Rachel: Joey, jak chcesz dobrze wyglądać, czemu nie pójdziesz do odpowiedniego sklepu ??? Pomogę ci.

Joey: Świetnie! Dzięki, Rach!

Rachel: Jasne! (cisza) Boże, zdejmij to już!

Joey: Dobra.

(Oboje zdejmują swoje kapelusze jak wchodzi Phoebe.)

Ross: Hey Pheebs, jak leci ???

Chandler: Hey.

Phoebe: Hey! Umm, dobrze tylko dlatego, że właśnie wracam ze szpitala.

(wszyscy razem)

Rachel: Co ???

Ross: Wszystko w porządku ???

Joey: Dobrze się czujesz ???

Phoebe: Oh tak, nie, nie, nie. Ja świetnie, ale moja babcia tak jakby umarła.

Joey: Pheebs! Przykro nam!

Phoebe: W porządku, miała niesamowite życie. To nie tak, że już jej nigdy nie zobaczę, wiecie, będzie mnie odwiedzać.

Rachel: Może, może jest teraz z nami ???

Phoebe: Tak, jej pierwszy dzień w niebiańskiej planecie, a ona przyszła by do kawiarni!

Monica: (wchodzi w pośpiechu) Słuchajcie! Właśnie widziałam 2 osoby kochające się w samochodzie na ulicy.

Ross: Uhh, babcia Phoebe właśnie umarła.

Monica: Ohh mój Boże, Przykro mi.

Phoebe: W porządku, wiecie co, to nawet dobrze. Bo jedno jej życie się skończyło, a drugie zaczęło.

Monica: (do chłopaków) Nie to żeby to robili zwyczajnie. Co się stało, jak umarła ???

Phoebe: Byłyśmy w supermarkecie i ona poszła po jogurt i nigdy nie wróciła.

Joey: Pheebs, przykro mi.

Phoebe: To było słodkie. Ostatnią rzeczą jaką powiedziała to było: "Dobra skarbie, ty idź po jajka, a ja pójdę po jogurt i spotkamy się przy kasie". I wiecie co ??? Spotkałyśmy się przy kasie.

[Scena: Bloomingdale. Rachel ubiera Joey'a w nowe rzeczy.]

Rachel: Dobra Joey, jak będziesz chciał zwracać te rzeczy zaraz po przesłuchaniu, będziesz musiał mieć bieliznę, nie ???

Joey: No to pokaż mi też z nią stoisko.

Rachel: Dobra, czegoś tu brakuje. Ooh, wiem! Umm, dobra. (Idzie i łapie za torbę, która wygląda jak raczej jakaś damska, daje ją Joey'mu)

Joey: Tak ??? Torebka ???

Rachel: To nie torebka! To torba na ramię.

Joey: Wygląda jak kobieca torebka.

Rachel: Nie Joey, zaufaj mi. Wszyscy mężczyźni takie noszą w wiosennym katalogu. Patrz. (pokazuje mu) Widzisz, mężczyźni noszą torebki.

Joey: Widzisz, kobiety noszą torebki. (bierze torebkę, zakłada na ramię i ogląda się w lusterku, podoba mu się to co tam widzi) Super, kobieca torebka wygląda na mnie dobrze.

Rachel: Właśnie! Rzecz damsko-męska [unisex]!

Joey: Może ty chcesz sex'u [you need sex - wymowa prawie identyczna]. Ja robiłem to kilka dni temu.

Rachel: Nie! Nie Joey! U-N-I-sex.

Joey: Nie powiem nie.

[Scena: Mieszkanie Ursuli. Phoebe przyszła przekazać jej złe wiadomości. Puka do drzwi.]

Ursula: Kto tam ???

Phoebe: Phoebe.

Ursula: Oh świetnie! (otwiera drzwi) (rozczarowana) Oh, ty. Umm, co jest ???

Phoebe: Umm, mam złe wiadomości, mogę wejść ???

Ursula: Umm, tak...nie.

Phoebe: Umm, babcia umarła.

Ursula: Wow! A nie czasem 5 lat temu ???

Phoebe: Nie, zrobiła to dzisiaj! Dobra, jutro zrobią jej pomnik.

Ursula: Dobra, wiem, już przez to przechodziłam.

Phoebe: Nieprawda!

Ursula: No to kto jest nieżywy przez te 5 lat ???

Phoebe: Wiele ludzi! Słuchaj, idziesz do zakładu pogrzebowego czy nie ???

Ursula: Umm, nie. Widzisz, myślałam że ona już nie żyję więc się z tym pogodziłam. Idę jutro na koncert. Więc...zaprosiła bym cię, ale zostały mi tylko 2 bilety.

Phoebe: Świetnie. Dobra, dobrego koncertu. (zbiera się do wyjścia)

Ursula: Dzięki! Dobrego pogrzebu.

[Scena: Central Perk. Ross i Chandler siedzą na kanapie jak Joey wchodzi ze swoją torebką.]

Joey: Hey!

Chandler: Hey!

(Jak koło nich przechodzi obaj gapią się na siebie zaszokowani.)

Chandler: Wow! Wygląda pan jak pana syn Panie Tribbiani!

Joey: Co ??? Chodzi ci o tą torebkę ??? Na początku myślałem, że tylko dobrze wygląda, ale okazało się, że jest także praktyczna. Spójrz! Ma oddzielne kieszonki na wszystkie twoje rzeczy! Portfel! Klucze! Książeczkę!

Ross: Kosmetyczkę!

Rachel: (wchodzi) Joey, co ty robisz z ta torebką ??? Twoje przesłuchanie jest dopiero jutro.

Joey: Tak, ale czas na kanapkę jest właśnie teraz. (wyjmuje kanapkę i zaczyna jeść)

Rachel: Joey, wiesz, że jak ją pobrudzisz, to jej nie zwrócisz.

Joey: Po co miałbym ją zwracać ??? Uwielbiam ją!

Rachel: Dobra, to wisisz mi 350 dolców.

Joey: Świetnie! Przyjmujesz Vasa albo Mustercard ??? (podaje jej fałszywe karty, które kupił razem z torebką)

Rachel: (patrzy na niego) Joey...

Joey: Dobra spokojnie, zapłacę ci pieniędzmi, które dostanę za rolę, którą zdobędę dzięki tobie.

Ross: Co to za rola, Anty-mężczyzna ???

Rachel: Hey, nie słuchaj ich. Myślę, że to sexy.

Joey: U-N-I-sexy ??? (śmieje się prowokacyjnie)

[Scena: Pogrzeb. Phoebe stoi w drzwiach i wita ludzi.]

Phoebe: Dzień dobry pani Penella! Dziękuję za przybycie! Tu są pani okulary 3-D i wielebny Pong powie kiedy je nałożyć.

(wszyscy przyjeżdżają)

Rachel: Cześć kochanie!

Ross: Hey, jak się trzymasz ???

Joey: Hey Pheebs, przykro nam.

Phoebe: (zauważa jego torebkę) Hey, wiesz co ??? Moja babcia miała taką samą torebkę!

Joey: Przyniosłem trochę kwiatów. (wyjmuje je z torebki)

Phoebe: Dzięki!

Chandler: Takie wyjmowanie kwiatów jeszcze bardziej sprawia, że torebka wygląda jak męska.

(Wchodzą kolejni ludzie, jakiś staruszek wpadł na Chandlera.)

Mężczyzna: Oops, Przepraszam, to pogrzeb ???

(wszyscy się odsuwają, Phoebe wita nowych gości)

Phoebe: Tak, witamy.

Mężczyzna: Witam.

Phoebe: Proszę, to pana okulary 3-D.

Mężczyzna: Oh, umm, dobra.

Phoebe: Znał pan Francis ???

Mężczyzna: Nie widziałem jej od lat. Ale byłem vcałkiem blisko z nią i z jej córką.

Phoebe: Tak ?!? Jak się pan nazywa ???

Mężczyzna: Umm, Frank Buffay.

(Phoebe stoi jak wryta. Jeszcze jeden gość się gapi.)

Frank Sr.: (widzi jej spojrzenie) Wiesz co ??? Pomiń to, moje prawdziwe imię to Joe. Uh, Joe umm, Hill.

Phoebe: Jesteś Frank Buffay ???

Frank Sr.: Shh! (szepcze) Nie! Joe Hill!

Phoebe: Właśnie powiedziałeś...

Frank Sr.: Wiesz co, muszę lecieć. Dziękuję za przyjście. (oddaje okulary i wybiega)

Phoebe: Ale...

(Phoebe idzie za nim jeden krok i zatrzymuje się)

Phoebe: Oh mój Boże!

Monica: Co ?!? Co skarbie ???

Ross: Co się stało ???

Phoebe: To był mój ojciec!

Chandler: Oh mój Boże!

(wszyscy patrzą na drzwi, którymi wyszedł)

Joey: (zbliża się i ma na sobie okulary) Hey wy, patrzcie. (przesuwa rękę do i od głowy) Wygląga jakby leciała prosto na mnie. (Chandler popycha jego rękę i wali go w twarz.)

[Scena: Pogrzeb. Kontynuacja. Phoebe wraca po tym jak poszła za ojcem.]

Monica: Oh, złapałaś go ?!?

Phoebe: Uh-huh.

Ross: Co powiedział ?!?

Phoebe: Powiedział: "Miło cię spotkać Glenda" (wszyscy oniemieli) Nie mogłam mu chyba podać prawdziwego imienia ???

Rachel: Dlaczego nie ?!?

Phoebe: Dajcie spokój, widzieliście jak stąd wybiegł! Co myślicie ??? Kręcił by się tu i rozmawiał z córką, którą porzucił!

Joey: A co ty mu powiedziałaś ???

Phoebe: Powiedziałam mu, że jestem wykonawcą jej testamentu i że chcę z nim porozmawiać, powiedziałam że chcę się z nim spotkać w kawiarni.

Pastor: Czy mogli by wszyscy usiąść ???

Phoebe: Dobra, nie mogę teraz o tym myśleć. chcę się pożegnać z babcią.

Rachel: Dobra.

Monica: Chodźmy.

(Wkładają okulary i szukają miejsc.)

[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Po pogrzebie, wszyscy tam są.]

Joey: (wchodzi z torebką) Hey! Jestem gotowy do przesłuchania. Jak wyglądam ???

Rachel: Ahhh, wyglądasz wspaniale! Ta torebka da ci tę rolę.

Chandler: I załatwi ci randkę z facetem!

Joey: Wiesz co ??? Śmiej się jak chcesz. To wspaniała torebka! Dobra ??? Jest bardzo poręczna. Tera, dlatego, że nie rozumiesz niektórych rzeczy, to nie znaczy, że są złe. Dobra ??? Od tej pory ty i Ross będziecie się musieli przyzwyczaić do tego, że Joey, (klepie torebkę) chodzi z torebką! (wychodzi)

Phoebe: Dobra, ja też lepiej pójdę. Idę spotkać się z ojcem.

Rachel: Ooh, Pheebs, i co powiesz ??? Powiesz mu kim jesteś ???

Phoebe: Umm, nie, nie od razu, nie chcę go przestraszyć.

Ross: A nie jesteś na niego wkurzona ?!? On cię porzucił! Gdybym to był ja, to ten facet był by w prawdziwym niebezpieczeństwie! (zaczyna się denerwować) Nie będę taka: "Hey ty tato, ty i ja zaraz na zewnątrz!" (uspokaja się) Przestraszyłam się.

Monica: Przynajmniej kogoś przestraszyłaś.

Phoebe: Wiecie, to zabawne, myślicie, że będę zła. Myślicie, że chcę mu urwać głowę. Na szczęście już to minęłam.

Monica: Phoebe, wydajesz się trochę spięta. Pomogę ci.

Phoebe: Dobra.

(Podchodzi do niej i robi jej masaż. Phoebe krzyczy i odskakuje.)

Phoebe: Oh! Spadaj!! Ow!! Oh, przestań!! Czemu mi to mówisz ?!?

Monica: O czym ty mówisz ???

Phoebe: Masażystka to też człowiek, błagam cię nigdy nie rób mi tego więcej!

Monica: (oburzona) Robię miłe masaże! (Ross śmieje się) Robiłam je przedtem Rachel, zanim stała się alergiczką! Chandler też je uwielbia! Patrzcie! (robi mu mały masaż)

Phoebe: (widzi jego spojrzenie) Nie lubi ich! Nienawidzi ich, on cierpi!

Monica: Nieprawda!

Chandler: (krzywi się) tak, cierpi!

Monica: Co ?!?

Chandler: Przepraszam, ale, ow-owww-owww!

Monica: Okłamywałeś mnie ??? Nie wierzę, że to zrobiłeś.

Ross: Może nie chciał cię zranić.

Monica: Ale jak zaczynamy sobie kłamać...(cisza - zrozumiała co mówi)...i... mówiąc "my" mam na myśli społeczeństwo.

[Scena: Przesłuchanie Joey'ego. Jest z torebką.]

Szef od obsady: Kiedy tylko będziesz gotów, Joey.

Joey: (czyta scenariusz) Musisz być tu nowy. Załatwmy sobie stolik, a ja zamówię drinki.

Szef od obsady: (przerywa) Przepraszam, mógłbyś spróbować to bez torebki ???

Joey: Tak, jasne. (zdejmuje ją i zaczyna czytać) Musisz być tu nowy. Może załatwimy... Przepraszam, mogę cię o coś zapytać ??? (zatrzymuje się i zadaje pytanie)

Szef od obsady: Jasne. Co ???

Joey: Po pierwsze to nie torebka.

Szef od obsady: Dobra, niech będzie.

Joey: Jak myślisz, że to damska torebka to się mylisz. Jest męska!

Szef od obsady: Dobrrrrrra! Iiii...zaczynaj!

Joey: Dobra patrz na katalog! (pokazuje mu) Widzisz ??? Huh ??? To ostatni krzyk mody! Każdy ma jedną! Mężczyźni! Kobiety! Dzieci! Każdy je nosi!

Szef od obsady: Umm, sprzedajesz je ???

Joey: Nieee. Nie, nie, nie, te dzieci je sprzedają.

Szef od obsady: Dobra! Dziękuję! Było super!

Joey: Tak, ale nic nie przeczytałem.

Szef od obsady: Widzieliśmy już dość!

Joey: Dobra! Dobra, Do widzenia. (jak schodzi ze sceny) (klepie torebkę) Załatwione! Dostaliśmy ją!

[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Chandler wsuwa głowę.]

Chandler: Hey, jest Rachel ???

Monica: Nie.

Chandler: (wchodzi) Słuchaj, chciałem cię przeprosić za tą całą sprawę z masażem. Wiesz ??? Naprawdę je lubię.

Monica: Oh, przestań! Powinniśmy być uczciwy wobec siebie. Wolała bym, żebyś mi powiedział... Po prostu: "Nie lubię twoich masaży"!

Chandler: (wpada w tą pułapkę) Nie lubię ich.

Monica: (zaczyna płakać) Widzisz ??? To nic takiego.

Chandler: Dobra, ale widzisz...zaczynasz płakać!

Monica: Nie z tego powodu! Płaczę z powodu tego co się stało w pracy.

Chandler: Co ???

Monica: (przez łzy) Mój chłopak powiedział, że nie lubi moich masaży.

Chandler: Wszystko w porządku, nie musisz być najlepsza we wszystkim.

Monica: Oh mój Boże! W ogóle mnie nie znasz!

Chandler: Dobra, robisz najgorsze masaże na świecie.

Monica: Ale płaczę tu!!

Chandler: Dobra, wysłuchaj mnie. Robisz najlepsze złe masaże. Jak ktoś będzie szukał takich masaży, to sobie pomyśli: "Kto jest w tym najlepszy ???" i będzie musiał przyjść do ciebie.

Monica: Huh. Więc mówisz, że jest jakaś nagroda za najgorsze masaże ??? Kto ją dostał ???

Chandler: Oh, jasne, że ty! Ty! Monica! Zbierasz wszystkie głosy!

Monica: Więc można ją nazwać: "Nagroda Moniki" ???

Chandler: Jasne!

Monica: Dobra. Jestem do dupy!

Chandler: Tak! (obejmują się)

[Scena: Central Perk. Frank Sr. właśnie przyjechał.]

Phoebe: Umm, dziękuję, że chciał się pan ze mną spotkać.

Frank Sr.: Tobie dziękuję. Dobra.

Phoebe: Proszę siadać. (jest niepewny) Siadaj. (ciągle niepewny) Siadaj! (siada na brzeżku kanapy.) Umm, zanim zaczniemy...chciała bym się upewnić, że naprawdę jesteś Frank Buffay.

Frank Sr.: Oh tak. Tak, tak, jestem, uh-hmm.

Phoebe: Dobra.

Frank Sr.: Co mi Francis zostawiła ???

Phoebe: Co ???

Frank Sr.: Po to chciałaś, żebym przyszedł, nie ???

Phoebe: Oh tak. Tak...Nie. Zostawiła ci (zagląda do torebki) tą szminkę.

Frank Sr.: Oh. Huh. No... (otwiera)... oh używana. Umm, super.

Phoebe: Dobra. Mam do ciebie kilka pytań. (trzyma kilka pogniecionych kartek) Dobra, pytanie 1) Ożeniłeś się z jej córką Lilly, zgadza się ???

Frank Sr.: Tak, tak.

Phoebe: Pytanie 2) Umm, to małżeństwo skończyło się: A. Szczęśliwie, B. Średnio, czy C. Całkowitym porzuceniem jej i jej 2 córek ???

Frank Sr.: Tak jest tam napisane ?!?

Phoebe: Tak. Widzisz ??? (szybko mu pokazuje)

Frank Sr.: Więc, musi to być odpowiedź C.

Phoebe: Hmm, Dobra, całkowite porzucenie. Powody porzucenia: A. Super tajna praca dla rządu, B. amnezja, czy C. czy byłeś tylko nieodpowiedzialnym, złym człowiekiem ???

Frank Sr.: Wiesz co, nie chcę tej szminki aż tak bardzo. (wstaje do wyjścia) Ale... Oh, zrobisz coś dla mnie ??? Mogła byś dać to Lilly ??? (podaje jej kartkę)

Phoebe: Co ?!?

Frank Sr.: Lilly, jak ją zobaczysz, możesz jej to dać ??? Chciałem z nią porozmawiać przy pomniku, ale jak sobie wyobraziłem, to chyba by się na mnie wkurzyła tak jak ty teraz i stchórzyłem. Napisałem to dla niej, mógł byś jej to dać ???

Phoebe: Przyszedłeś, żeby zobaczyć się z Lilly ???

Frank Sr.: Tak, a co ???

Phoebe: Lilly nie żyje. (patrzy zaszokowany)

Frank Sr.: Ona co ?!?

Phoebe: Nie żyje.

Frank Sr.: Jesteś pewna ???

Phoebe: Jak tak to kremacja była wielką pomyłką.

Frank Sr.: Nie mogę w to uwierzyć. Po prostu nie mogę. Jak...o mój Boże...kiedy to się stało ???

Phoebe: 17 lat temu.

Frank Sr.: Oh! A co z dziewczynkami ???

Phoebe: Ursula jest kelnerką i mieszka w Soho, a Phoebe, (cisza) siedzi na tej kanapie.

(pojawia się cisza)

Phoebe: Tak, szminka i córka, co za dzień, co!

Frank Sr.: Phoebe, Ja...um, (siada koło niej i ociera się o jej nogę) Oops. Nie wiem...nie wiem co powiedzieć. Ni wierzę, że jesteś moją córką, jesteś taka ładna.

Phoebe: Tak. .

Frank Sr.: Poczuła byś się lepiej jak powiedział bym, że przykro mi, że odszedłem ???

Phoebe: Wiesz co...nie ma znaczenia co teraz powiesz, to bez różnicy więc możesz już sobie iść.

Frank Sr.: Dobra. Na moją obronę mogę powiedzieć tylko, że byłem okropnym ojcem.

Phoebe: To ma być obrona ???

Frank Sr.: Tak. Spaliła mi się kartka z instrukcją i nakładałem wam pieluchy odwrotnie. Napisałem piosenkę, żebyście poszły spać, ale wy tylko płakałyście bardziej!

Phoebe: Napisałeś piosenkę ???

Frank Sr.: Tylko tą jedną. Ale była głupia. Szło to chyba tak. Umm. (śpiewa)

Sleepy girl, sleepy girl.
Why won't you go to sleep ???
Sleepy girl, sleepy girl.
You're, you're, you're keeping me uppp!
(tak, to melodia z "Śmierdzącego kota".)

Tak.

(Phoebe próbuje się nie uśmiechać. Podsuwa się bliżej i bardzo nieśmiało wysuwa rękę i patrzy na Phoebe z nadzieją, że ją weźmie. Nie bierze.)

Frank Sr.: Wiesz, nie jestem w tym najlepszy. Więc... (cofa się)

Phoebe: Ale ja jestem. (Podsuwa się i łapie go za rękę)

(Trzyma ją przez chwilę, a potem...)

Phoebe: Nie, jeszcze nie. (rzuca jego rękę i odsuwa się)

Końcowe napisy

[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Joey wraca z przesłuchania i zastaje tam wszystkich oprócz Phoebe.]

Joey: (zrezygnowany) Cześć.

Wszyscy: Hey!

Chandler: Hey jak poszło ???

Joey: Estelle powiedziała, że nie dostałem roli. (Siada obok Rachel.)

Rachel: Co ?!? Dlaczego ??? Joey byłeś taki gotowy!

Joey: Tak, też tak myślałem, ale powiedziała też, że mieli ze mną jakiś problem.

Ross: Jaki problem ???

Joey: Mówiąc prawdę, (cisza) problem z torebką!

Chandler: Oh mój Boże!

Ross: Nieeee!

Joey: Wiecie co ??? To i tak była głupia sztuka!

Monica: Wiesz Joey, chyba czas już odłożyć tą torebkę.

Joey: Nie chcę. Nie muszę! Muszę Rach ??? (unika jego spojrzenia) Oh, myślisz, że jednak tak!

Rachel: Poczekaj kochanie, Joey, przykro mi, myślę, że wyglądasz wspaniale nosząc ją... (czeka na pomoc)

Chandler: Oh, hey! (Ross też przytakuje.)

Rachel: ...myślę, że cały świat jeszcze nie dojrzał i nie jest gotowy na ciebie i twoją torebkę.

Joey: Nie wierzę, że to słyszę!

Rachel: Poczekaj chwilę! Nie mówię, że nie powinieneś...jej mieć, ale...są inne torby, które są odrobinę mniej...(cisza)...kontrowersyjne.

Chandler: Tak, coś takiego nazywa się PORTFEL!.

KONIEC