Napisane przez: Shana Goldberg-Meehan
Przepisane przez: Eric Aasen
Z pomocą: Aaron Miller
Tłumaczenie: Sito.
[Scena: Mieszkanie Chandlera, Joey'ego i Ross'a. Ross czyści lodówkę. Joey wychodzi z pokoju. Wygląda jakby się właśnie obudził.]
Joey: Co ty robisz ???
Ross: Ja...rozpoznanie w lodówce. Widzisz, dolna półka: mięso i nabiał. (Nic nie ma na półce.) Środkowa półka: owoce i warzywa. (Jeden pomidorek.) I górna półka: produkty tracące termin ważności. (Wszystko jest tam na wcisk zapakowane, tak że prawie wysypuje się.)
Joey: Po co to robisz ???
Ross: Bo się nudzę...tak sobie. Byłem już w banku, na poczcie i w pralni.
Joey: Właśnie opisałeś 7 w pełni wypełnionych zajęciami dni. Musisz to trochę rozłożyć, wiesz. Nie byłeś nigdy bez pracy ???
Ross: Hey, Nie jestem bezrobotny, jestem na urlopie naukowym!
Joey: Hey, nie wkurzaj się na mnie, ok. (Ross trochę się zmieszał.) Gość taki jak ty musi być trochę lepszy w rozluźnianiu się. Jak myślisz, po co mamy te wygodne fotele ??? Huh...chodź tu, siadaj. (Ross siada.) Gotowy ??? (Joey rozkłada fotel.) Ahh!! (Rozkłada do pozycji leżącej.) Ohh, tak!! Huh ?!?
Ross: No i co, po prostu siedzimy ???
Joey: Ohh, nie, nie. Nie tylko siedzimy. (Joey siada na fotelu i naciska przycisk na telefonie.) Shhh. (Zaczyna dzwonić.)
Chandler: (Odbiera w pracy) Halo, Chandler Bing.
Joey: (cieniutkim głosem kobiety) Halo Pan Bing...kocham pana.
Chandler: (rozzłoszczony) dobra, kimkolwiek jesteś, przestań do mnie dzwonić! (Ross i Joey po cichu się śmieją.) To już od 6 miesięcy! To nie jest zabawne!
Joey: Ale, ja pana kocham.
Chandler: Zostaw mnie w spokoju! Na miłość boską zostaw mnie w spokoju!!! (Joey rozłącza się.)
Joey: to była środa. (Układa się w fotelu.) Ohh.
INTRO
[Scena: Central Perk. Chandler, Ross, Joey, Monica i Rachel są tam. Phoebe wchodzi i dzwoni dzwoneczkiem.]
Phoebe: Cześć wam, zgadnijcie co ???
Chandler: Brytyjczycy nadchodzą ???
Phoebe: Ohh, ty i te twoje mowy. (Dzwoni nad nim i siada.) Skoro to już czas świąt Bożego Narodzenia, zamierzam być jedną z tych osób, zbierającą datki.
Wszyscy: Ohh.
Phoebe: (podniecona) Tak, mam już swój dzwoneczek, a później...dostanę puszkę.
Chandler: Ohh.
Phoebe: Tak, tak, zamierzam to zrobić i rozdawać ludziom szczęście. W zeszłym roku też to robiłam, ale chyba nie wystarczająco. Więc teraz zamierzam oblecieć całe miasto.
Monica: Wiesz, znałam dziewczynę w szkole, która też tak robiła. Była bardzo popularna. (Chandler śmieje się.)
Joey: Pheebs, gdzie będziesz stała i dzwoniła swoim dzwoneczkiem ???
Phoebe: Ohh, dali mi wspaniałe miejsce. Zaraz przy Macym. Tak, mało którym żółtodziobom dają takie miejsca, ale jestem jedyną, która potrafi śpiewać "Merry Christmas" w 25 językach. (uśmiecha się) Kłamałam.
Rachel: Oh mój Boże. Ok jest Danny. Patrzcie na to. (przechodzi obok kanapy do baru) Widzicie ?!? Ciągle udaje, że nie jest zainteresowany. Ohh, idzie tu. Udawajcie jakbyśmy go nie znali. Zapomnieliśmy kim jest.
Danny: Cześć wam.
Wszyscy: Hey Danny.
Monica: Danny ??? Znasz Rachel ??? Jest całkiem miła. Niezła, nie ???
Rachel: Dzięki, Mon.
Danny: Jasne, że tak.
Monica: Chcesz się z nią umówić ???
Rachel: Monica!!!
Danny: (patrzy na Monikę) Oczywiście! W piątek może być ???
Monica: Piątek jest idealny...już nie może się doczekać.
Danny: (do Moniki) Na randce, będę mógł mówić do niej bezpośrednio ??? (do Rachel) Do zobaczenia w piątek. (wychodzi)
Rachel: (zdenerwowana) Dobra. Co to było ??? Wiesz co ??? Nie odpowiadaj. (chichocze) Mam randkę z Danny'm.
[Scena: Biuro Estelle (Agentki Joey'ego). Joey tam jest.]
Joey: Jak mogłem nie dostać roli ??? Sztuka była o 29-letnim Włochu z Queens.
Estelle: Telia Shire nagle się znalazła.
Joey: To kobieta!
Estelle: Cóż mogę powiedzieć ??? Naciskała.
Joey: (zniechęcony) Dobra, jest coś jeszcze ???
Estelle: Pewnie powiesz nie, ale...gejowski pornos.
[Scena: Przed Macym. Phoebe dzwoni dzwoneczkiem i zbiera datki.]
Phoebe: Wesołych świąt. Feliz Navidad. Allo and Merry Christmas. (Mężczyzna wrzuca jej coś do puszki.) Ohh dziękuję. Proszę, to dla pana. (macha ręką w dół i w górę.)
Monica: (Przechodzi.) Phoebe!
Phoebe: Hey!
Monica: chciałam zobaczyć jak leci.
Phoebe: Wszystko dobrze.
Monica: (Wyjmuje portfel.) Dobrze, ale trochę ci pomogę.
Phoebe: Oh, dzięki!
Monica: Tak!
Phoebe: Wow!
(Monica wkłada trochę drobnych.)
Phoebe: To nowa kurtka ??? Wygląda na drogą.
Monica: Tak. (Wkłada więcej pieniędzy do puszki.)
Phoebe: Zrobiłaś sobie paznokcie ???
Monica: Tak Phoebe, ale to wszystko co mam. Dobra ??? (Wkłada resztę drobnych do puszki.)
Phoebe: Dobra! Dzięki! Wesołych Świąt, to dla ciebie. (Macha jej ręką.)
(Przechodzi mężczyzna i wkłada dolara.)
Phoebe: Dziękuję i wesołych świąt.
(Mężczyzna wyjmuje sobie resztę.)
Phoebe: Zaraz, nie można wyjmować pieniędzy.
Mężczyzna: Zabieram resztę. Potrzebuję na autobus.
Phoebe: Ale nie może pan po prostu zostawić dolara ??? Te pieniądze są dla biednych.
Mężczyzna: Jestem biedny! Muszę złapać autobus!
Phoebe: Dobra, wszystkiego najlepszego i w ogóle, ale...
Mężczyzna: Cmoknij mnie blondasku! (Mężczyzna wkurza się i odchodzi.)
Phoebe: Oh, dam mu coś więcej niż słodycze... (robi mu miny)
[Scena: Mieszkanie chłopaków. Joey mówi Ross'owi jak to nie dostał roli.]
Joey: Rola była dla mnie idealna! Nie wierzę, że jej nie dostałem!
Ross: Przykro mi stary, wiesz co powinniśmy zrobić ??? Powinniśmy sami napisać sztukę. Napisać film! Co ??? Co z tymi gościami z Buntownika z wyboru ???
Joey: Daj spokój, bądź realistą ??? Jak to napiszemy, jakie mamy szanse zmusić ich do zagrania w tym ???
(Ross gapi się na niego, dopóki ten nie zakapował.)
Joey: Zaraz, zaraz, ja bym mógł w tym zagrać!
Ross: Właśnie.
Joey: Nie mogę pisać! Jestem aktorem, nie muszę się już nikogo słuchać. Mogę to zrobić!!!
Ross: Pomogę ci. Przygotuje plan i jakoś cię tam umieszczę. Ja też sobie coś tam znajdę.
Joey: Tak ??? Zrobisz to dla mnie ?!?
Ross: Tak!
Joey: Dzięki!
Ross: (łapie za notatnik i siada) Dobra, zaczniemy pomalutku. Jedyną rzeczą, którą musisz dzisiaj zrobić to wymyślić imię głównego bohatera.
Joey: Zrobione!
Ross: To nie może być Joey.
Joey: Nie jest.
Ross: Ani Joseph.
Joey: (zawiedziony) Oh.
[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Rachel wraca. Monica wychodzi od siebie, ubrana tylko w ręcznik.]
Monica: Hey, co tam ???
Rachel: Właśnie widziałam Danny'ego z jakąś dziewczyną w metrze, trzymali się za ręce.
Monica: Oh, skarbie, przykro mi.
Rachel: Powinno ci być, to twoja wina! Namieszałaś w naszym związku!!
Monica: Nie mieliście związku!!
Rachel: Nie, ale robiłam swoje i wszystko szło według planu!
Monica: Oh Boże, przestań z tym planem! No i co z tego, że widziałaś go z dziewczyną ??? Kogo to obchodzi ?!? To nic nie znaczy! Słuchaj, pójdziesz z nim na randkę i będziesz tak czarująca, że zapomni o tamtej głupiej dziewczynie z metra.
Rachel: Była raczej głupia. Masz rację, dobra, pójdę na tą randkę. Idę na randkę, to nowy plan.
(Rachel idzie do pokoju i zamyka drzwi. To pozwala wyjść Chandlerowi z pokoju Moniki.)
Monica: Pośpiesz się!
(Chandler wybiega i zamyka za sobą drzwi. Po pewnym czasie drzwi się otwierają i Chandler wpada z powrotem, ciągnąc Monikę, całując ją na pożegnanie.)
[Scena: Mieszkanie chłopaków. Joey próbuje napisać kilka scen swojego filmu, Chandler gra w jakąś grę na bufecie, próbując trafić piłeczką do ping-ponga, popychaną łyżeczką, do dziurki.]
Joey: Hey, jak się pisze "podejrzliwy" ???
Chandler: a co ???
Joey: Bo myślę, że moja postać będzie podejrzliwa wobec kilku rzeczy.
(Chandler'owi się udaje trafić.)
Chandler: Tak! Chandler Bing, 7! Chandler Bing, 0.
Joey: Doprowadzasz mnie do szaleństwa!
Chandler: Dobra, przestanę.
Joey: Nie przestawaj! Odsuń dziurę trochę dalej! Ross by nawet do tego trafił!
(Chandler odsuwa ją na drugi koniec bufetu. Próbuje jeszcze raz, ale uderza łyżeczką zbyt mocno i piłeczka poleciała za daleko.)
Joey: Jesteś do dupy! Ale przynajmniej jesteś do dupy w męskiej grze.
Chandler: Chcesz zagrać ???
Joey: Chandler, nie mogę teraz grać, Ross niedługo przyjdzie. Muszę napisać 5 dużych stron, żeby trzymać się kalendarza.
Chandler: No to graj przez 30 minut, a potem pisz dopóki on wróci.
Joey: (wskakuje na nogi) Dobra! Co byś powiedział na małą zmianę ???
Chandler: Jestem zaintrygowany.
Joey: Dobra, potrzebujemy trochę lżejszej cieczy.
Chandler: Dobra, ale bądź ostrożny, bo chcę nasz depozyt do zwrotu.
Joey: Tak, myślę, że powiedzieliśmy już temu "żegnaj" odkąd wynaleźli rzutki.
Chandler: Pamiętasz chociaż, która ściana nie jest podziurawiona ???
Joey: Uh tak, o tu. (Wali w ścianę tuż obok drzwi.)
[Scena: Przed Macy'm, Phoebe ciągle tam stoi. Ktoś wkłada jej drobne.]
Phoebe: Dziękuję, wesołych świąt.
(Jakaś kobieta też coś wrzuca.)
Phoebe: Zaraz, to są śmieci. Proszę pani, nie można...(pani ignoruje ją i odchodzi) Hey! Zatrzymać ją, wrzuciła śmieci!
(Jeszcze jeden facet przechodzi i wrzuca niedopałek papierosa.)
Phoebe: Hey!! (W puszcze zaczyna się palić.) Charytatywność się pali! Pomocy! (Przechodzi jakiś facet z filiżanką, którą Phoebe zabiera.) Oh dobrze! Dziękuje, potrzebowałam tego. (Wrzuca go na płomień. Nagle puszka bucha w jeszcze większych płomieniach.) Whoa! Co to jest ?!? (wącha kubek.) (do faceta.) Jest 9 rano!
[Scena: Mieszkanie chłopaków. Ross czyta pracę Joey'ego.]
Ross: Dobra. (czyta) Pokój, wchodzi mężczyzna, wygląda na podejrzliwego. (zatrzymuje się, przewraca stronę i widzi, że następna jest pusta) To tyle ??? (Joey wzrusza ramionami i przytakuje) Joey, miałeś napisać 5 stron ! Włączając w to jakąś akcję! (Kartkuje resztę notatnika.) a co to jest ?!? (czyta) Zasady gry w ognistą piłkę.
Joey: To gra, w którą graliśmy.
Chandler: (wychodzi z pokoju i niesie gaśnicę i rękawice kuchenne) Oh tak, to świetne! Widzisz, bierzesz piłkę do tenisa, miednicę i trochę łatwopalnej cieczy! Op! Op! (Demonstruje.)
Ross: To ma pomóc twojej karierze ?!? Huh ??? Myślałem, że chcesz być aktorem, a nie twórcą jakiejś głupiej gry!
Joey: Masz rację, wracam do pracy.
Ross: (do Chandlera) Wstydź się! Lepiej powinieneś wiedzieć, że Joey musi pracować. (do Joey'a) Dalej!
Joey: Hey!
(Próbuje zrobić ostatni ruch w nowej grze, ale Ross zabiera mu piłkę.)
Ross: Nie! Ah, ah, ah, ah, ah! Możesz to odzyskać, jak skończysz 5 stron! (Jak Joey przeszedł obok niego i jest obrócony plecami, Ross rzuca piłkę z bólem.) Ahh! (Chandler pokazuje mu wypalone miejsca w jego rękawicach.)
[Scena: Przed mieszkaniem Dann'ego. Danny i Rachel wracają z randki.]
Danny: Świetnie się bawiłem.
Rachel: Ja też, cieszę się, że Monika umówiła nas.
(całuje ją)
Danny: Zaprosił bym cię do środka, ale siostra mnie odwiedziła i śpi na kanapie.
Rachel: Twoja siostra ??? Twoja siostra śpi na kanapie ??? (Danny przytakuje) Ohhh! Widziałam ją w metrze, a tera ona śpi na kanapie!
Siostra: (otwiera drzwi) Oh, właśnie myślałam, że cię słyszałam.
Danny: Oh hey, fajnie, że wstałaś. Rachel, to moja siostra Krista. Krista, to Rachel.
Rachel: Cześć!
Krista: Miło cię poznać, trzeba było powiedzieć, że masz towarzystwo, umalowała bym się!
Danny: Jakby to pomogło.
Krista: Jesteś taki niemiły! (Uderza go lekko.)
Danny: Ty jesteś! (Oddaje jej.)
Krista: Ty! (Lekkie uderzenie.)
Danny: Ty! (Oddaje jej.)
Krista: Ty! (Łagodnie.)
Danny: Ty! (Oddaje jej.)
Krista: Ty! Tym razem mocniej.)
Danny: Już nie żyjesz! Dopadnę cię.
(Zaczyna ją gonić wokół Rachel kilka razy, aż w końcu wbiegają do mieszkania i rzucają się na kanapę i zaczynają łaskotać.)
Rachel: (nie jest pewna co robić) Uh, miło było cię spotkać. (nie przerywają)
[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Phoebe żali się Ross'owi.]
Phoebe: Nikt! Nikt nie szanuje puszki! Nie uwierzysz co ludzie tam wkładają! (Podaje Monice) Dobra, wygląda to dla ciebie jak kosz na śmieci ???
Monica: Nie.
Phoebe: A jak popielniczka ???
Monica: Nie.
Phoebe: A jak toaleta ???
Monica: Eww!! (odrzuca puszkę.)
Ross: Pheebs, zamierzasz tam wrócić ???
Phoebe: No tak! Ale nie zamierzam zbierać więcej śmieci. Dobra ??? Koniec z panią przyjemną i miłą!
Monica: Tak, dobrze. Wiesz, jesteś twarda, mieszkałaś na ulicy.
Phoebe: Tak, będę uliczna Phoebe. Tak! Ale wiesz co ??? Ale nie mogę tak całkowicie się w nią zmienić, to tamta Phoebe nie miała by was - przyjaciół. Przykro mi. (wychodzi)
Rachel: (wychodzi od siebie) Hey!
Monica: Hey!
Rachel: Hey, mogę was o coś zapytać ???
Monica i Ross: Jasne.
Rachel: Uh, nie mam brata więc nie wiem, ale czy wy się bijecie ???
Ross: Oh, oh, tak.
Monica: Przez cały czas, ja jestem bez porażki.
Ross: Uh, ważyłaś 150 kilo.
Monica: Ale ciągle byłam szybka jak kot.
Rachel: Wczoraj spotkałam siostrę Danny'ego, to była właściwie ta dziewczyna z metra.
Monica: Oh, żartujesz.
Rachel: Tak, wczoraj się bili. Czy to normalne ???
Monica: (śmieje się z Ross'em) Teraz się już nie bijemy.
Ross: Odkąd stałem się dla ciebie za silny.
Monica: Za silny dla mnie ???
Ross: Tak.
Monica: Chcesz teraz ??? Zaraz cię rozłożę! Chcesz ???
Ross: Oh świetnie.
Monica: Gotowy ??? (łapią się i trzymają za szyje.) Bij się! (zaczynają)
Rachel: Dobra, wiecie, to świetnie. To mi bardzo pomogło, dzięki. (wychodzi)
[Scena: Mieszkanie chłopaków. Ross czyści stół do football'u, Joey pisze swój scenariusz.]
Chandler: (wychodzi od siebie) Hey wy! Chodźcie! Krążek wkracza do gry za 20 minut! Chodź Joey!
Ross: Joey nie idzie.
Joey: (do Chandlera) Nie skończyłem swoich 5 stron.
Chandler: Nie możesz zrobić ich jutro ???
Ross: Nie, bo jutro będzie odrabiał wczorajsze.
Joey: Wczorajsze nie należą do najlepszych.
Chandler: (do Ross'a) Czemu nie pozwolisz mu się trochę rozluźnić ??? Dobra ??? Może jakby trochę odpoczął, robił by wszystko lepiej i więcej.
Ross: Odpoczywał już dużo, dzięki tobie i waszej grze.
Joey: Jak myślisz, że ognista piłka jest rozluźniająca, co chyba nigdy w nią nie grałeś.
Chandler: Jedynym powodem, dla którego robisz to Joey'emu, to twoja nuda. Dobra, to nie jego wina, że jesteś bez pracy.
Ross: Nie jestem bezrobotny, tylko na urlopie naukowym!
Joey: Nie kłóćcie się.
Ross: Powodem, dla którego to robię, to że jestem jego przyjacielem. Jak jesteś takim samym przyjacielem, to powinieneś robić dla niego to samo.
Chandler: Oh, więc bycie dobrym przyjacielem oznacza zachowywanie się jak kompletny palant ???
Ross: Skoro tak ??? To jesteś niesamowicie dobrym przyjacielem.
Joey: Hey! Co wy na to, żebyśmy rozwiązali to przy partyjce ognistej piłki ??? Co ??? Rozłączę detektory dymu!
Ross: A może rozwiążemy to teraz! (rozrywa bilety) Masz! Teraz nikt nie idzie na mecz, ha, ha!
Chandler: Zapłaciłem za nie!
Ross: Nieprawda. Powiedziałeś, że mógłbyś, ale nie zrobiłeś tego!
Chandler: Oh tak! (wydaje dziwny, nie zrozumiały dźwięk.)
[Scena: Central Perk. Monica, Rachel, Joey i Chandler słuchają opowieści Danny'ego i jego siostrę.]
Danny: ...no i dotarliśmy na szczyt tej góry i okazało się, że...(uderza swoją siostrę)...zapomniała aparatu!
Joey: Oh, mnie też się to raz zdarzyło.
Chandler: Niby kiedy ?!?
Joey: Nie pamiętasz jak biegaliśmy po parku i zobaczyliśmy tego pięknego ptaka i chcieliśmy zrobić zdjęcie, ale nie wzięliśmy aparatu!
Chandler: Oh tak. Po pierwsze pogoń za tym facetem to nie bieganie.
Krista: Oh, to takie smaczne (kawałek ciasta) musisz tego spróbować. (bierze kawałek na palec i podaje do ust Danny'emu. Potem bierze trochę i sama zjada. Reszta gapi się na to ze zdziwienia. Potem oboje podnoszą okruchy z jego kolan.)
Danny: Oh, cholera! Ubrudziłem się na spodniach.
Krista: Ja to zbiorę. (Bierze serwetkę i próbuje to zetrzeć. Wszystkich porusza zwłaszcza to, że siostra Danny'ego przejeżdża serwetką bardzo blisko jego krocza. Właściwie to ściera z jego krocza. Chandler mało co nie spadnie z krzesła.)
Krista: Lepiej chodźmy na górę i zdejmijmy te spodnie, zanim plama zaschnie.
Danny: No. (do Rachel) Zamierzam je włożyć na naszą dzisiejszą randkę.
Rachel: Oh, świetnie!
Chandler: Dobra, cześć! (do reszty) Oh mój Boże!!
Monica: To było niewiarygodne!
Rachel: Dobra, widzicie ??? Mówiłam wam!
Joey: Tak, przepraszamy Rach.
Chandler: Nie wierzę, że są rodzeństwem.
Joey: Są rodzeństwem!!!
[Scena: Przed Macy'm, Phoebe przyozdobiła swoja puszkę różnymi napisami. "To nie toaleta" i takie tam. Także krzywi się, dzwoniąc dzwoneczkiem. Mała staruszka podchodzi, żeby coś wrzucić, ale Phoebe zatrzymuje ją.]
Phoebe: Oh zaraz, zaraz! Niech pani otworzy rękę...niech zobaczę. (staruszka słucha się) Ćwiartka. 10 centów, skrawek materiału ??? Tego nie chcę. (i tak staruszka wrzuca wszystko) Co to ma być ??? Kanadyjska moneta ??? Wynocha stąd! (staruszka odchodzi)
(Podchodzi mężczyzna z butelką w ręce. Jego też zatrzymuje.)
Phoebe: Czekaj no! Żadnego picia przy puszcze! Zostaw ją tam i możesz coś wrzucić! (facet zaczyna odchodzić, dziwnie dotknięty tym co powiedziała) to spojrzenie tez możesz zostawić! (podchodzą jej szef z jej kolega po fachu) Cześć Bob! (ta sama staruszka przechodzi jeszcze raz) (do staruszki) Mówiłam jazda stąd!
Bob: Uh, Phoebe mieliśmy kilka zażaleń i musimy cię przenieść w mniej uczęszczane przez ludzi miejsce.
Phoebe: Co ?!?
Bob: Umm, Ginger tu sobie stanie.
Phoebe: Ona sobie tu nie poradzi.
Bob: Albo odejdziesz, albo cię usuniemy.
Phoebe: Świetnie. (podaje jej dzwoneczek i zdejmuje napisy) (staruszka przechodzi jeszcze raz) Dobra, dam ci jedną wskazówkę. Uważaj na tą sukę. (staruszkę)
[Scena: Mieszkanie Danny'ego. Pukanie do drzwi, on otwiera.]
Danny: Oh, hey Rach! Myślałem, że mówiliśmy o 7 ???
Rachel: Tak wiesz co, odpuśćmy sobie.
Danny: Co ?!? Czemu ?!?
Rachel: Ty i twoja siostra wydajecie się mieć bardzo bliski kontakt...
Danny: Oh tak! Znów o to chodzi! Dlaczego kobiety widzą w tym ciągle problem, że jestem z siostrą bardzo blisko ???
Rachel: Dobra, nie wiem...nie wiem co się dzieje, ale zróbmy tak...
Danny: Masz braci ???
Rachel: Nie, mam 2 siostry, ale żadna z nich nie jest na tyle silna.
Danny: Jesteś z nimi blisko ???
Rachel: Nie, nie, są raczej niemiłe.
Danny: Dobra, słuchaj, lubię cie. Dobra ??? Myślę, że to nas dokądś zaprowadzi. Co z tego, że jestem blisko z moją rodziną, pozwolisz temu stanąć nam na drodze ???
Rachel: Nie wiem. Skoro tak to stawiasz to...
Krista: (krzyczy z łazienki) Danny! Pośpiesz się! Woda w wannie stygnie!
Danny: (widzi zaszokowaną Rachel) Co ???
Rachel: Tak, zobaczymy się później. (idzie do siebie)
[Scena: Mieszkanie chłopaków. Ross jest tam jak Chandler wchodzi.]
Chandler: Oh hey! Jakieś dzieci bawią się na ulicy, chcesz zejść na dół i powiedzieć im coś...zepsuć im dzień ???
Ross: Hey, jak mają piłkę to może pójdziesz i powtykasz im żyletki w nią i nauczysz nowej gry.
Joey: (wchodzi) Hey! Byłem dziś w bibliotece i skończyłem moje 5 stron!
Ross: Super!
Chandler: Świetnie! Możemy teraz iść na mecz Ranger'sów! (cisza) Jutro!
Joey: Nie, Ross podarł bilety!
Ross: Jak ci nic nie przeszkadza, to lepiej ci się pracuje, co ???
Chandler: Tak, albo kiedy masz kogoś stojącego nad tobą CAŁY DZIEŃ!!
Joey: Tak, ale najważniejsze, że wreszcie to skończyłem. Myślę, że jest to bardzo dobre i dobrze by było to usłyszeć. Przeczytacie to dla mnie ???
Chandler: Dobra. (bierze kartki)
Ross: Dobra. (bierze drugą kopię)
Joey: Dobra. (czyta) "Typowe mieszkanie w Nowym Yorku". "2 gości spędza ze sobą czas" Ross (wskazuje na niego)
(Ross i Chandler zaczynają czytać)
Ross: Hey stary.
Chandler: Co tam ???
Ross: Zapomnij o wczoraj, byłem wkurzony, przepraszam.
Chandler: Nie, to przeze mnie, to ja przepraszam.
Ross: A może to przez na s obydwu, ale mamy pierwszy wspólny cel... (cisza, patrzy na Joey'ego) Ale mieliśmy to samo na myśli.
Chandler: Czy może mi być bardziej przykro. (patrzy na Joey'ego)
Ross: Nie wiem, jestem żałującym paleontologiem. (zatrzymuje się) Dobra Joey, rozumiemy. (do Chandlera) Przepraszam.
Chandler: (do Ross) Ja też.
Joey: Oh nie! Nie, nie, czytajcie dalej! Najlepsze przed wami. Dalej.
Ross: (czyta dalej) Przepraszam Chandler.
Chandler: Przepraszam Ross.
Joey: Wchodzi przystojniak. (Gra rolę przystojniaka.) Hey! Jak wam leci ??? Nie wiem co o tym myślicie, ale chciałem wam obu podziękować. Tobie, (Ross) nie pozwoliłeś mi się poddać, i tobie (Chandler) dobrze, że pomogłeś mi stworzyć ognista piłkę. Koniec.
Chandler: To ci zajęło cały dzień ?!?
Joey: Nie, nie, to zajęło mi 5 minut. Resztę spędziłem na wymyśleniu nowej gry: Ostateczna wersja ognistej piłki. (wyciąga asortymenty.) Ha, ha!
Końcowe napisy
[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Monica i Rachel czytają dalsze części opowiadania Joey'ego.]
Joey: (czyta) Dobra, typowe mieszkanie w Nowym Yorku. 2 dziewczyny mieszkają razem.
(Monica i Rachel zaczynają czytać)
Monica: Cześć, co u ciebie Kelly ???
Rachel: Wszystko dobrze Tiffany, pachniesz świetnie!
Monica: Moje nowe perfumy. Podejdź bliżej, żebym mogła w pełni je poczuć ???
(przerywają)
Rachel: Oh, wiesz co Joey, jesteś chory!
Monica: To obrzydliwe!
(rzucają mu scenariusze w twarz)
Rachel: Nie czytam tego!
Joey: Co ?!? Czekaj, czekaj! Przystojniak już miał wchodzić!!
KONIEC