Napisane przez: Michael Borkow
Przepisane przez: Eric Aasen
Tłumaczenie: Sito.
[Scena: Mieszkanie Chandlera i Joey'ego. Joey siedzi przy zlewie i czyta gazetę jak dzwoni telefon.]
Joey: (odbiera) Halo.
Chandler: (przez telefon) Hey, to ja. Wiem że nie możesz ścierpieć przebywania ze mną w jednym pokoju, więc postanowiłem przeprosić cię przez telefon. Chciałem... (Joey odkłada telefon ze wstrętem.)
(cisza)
(telefon znów dzwoni)
Joey: (odbiera) Halo.
Chandler: Słuchaj, nie powinienem był całować w ogóle twojej dziewczyny, ale jestem... (Joey znów się rozłącza.)
(cisza)
(telefon znów dzwoni)
Joey: (odbiera telefon) Przestań dzwonić!!
Głos: (przez telefon) Hey! Hey! Hey! Tu częstotliwość 92.3, WXRK, K-Rock z twoją szansą na 1,000 dolców.
Joey: Dobra!
Głos: Jak ma na imię twój współlokator, któremu jest bardzo, bardzo przykro i który zrobi wszystko... (Joey domyśla się, że to Chandler i pełen gniewu rozłącza się.)
INTRO
[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Wszyscy poza Joey'm i Chandler'em przygotowują się do świąt Dziękczynienia.]
Chandler: (wchodzi) Aww, indyk! Aww, dziękczynienie! Aww!
Phoebe: To duch tych świąt!
Rachel: Poprawiło się między tobą i Joey'm ???
Chandler: Nie mogło być gorzej. Wczoraj spędziłem 8 godzin na dzwonieniu do niego, próbowałem go nakłonić, żeby do mnie zadzwonił.
Rachel: Oh wow, 8 godzin ??? Więc mogłeś używać tych słuchawek z wtyczką do telefonu ???
Ross: Czy my wszyscy możemy się spodziewać prezentów gwiazdkowych, które będą pochodziły z twojego biura ???
Rachel: Nie powinniście.
Phoebe: A propos świąt, odkąd Monika i ja rozkręciłyśmy nowy interes i nie mamy pieniędzy, umm, to może w tym roku zrobimy takiego ukrytego i tajemniczego Mikołaja, a wtedy każdy kupił by tylko jeden prezent. No i oczywiście nikt by nie wiedział kto mu kupuje.
Ross: Kto dostaje kogo. (Wszyscy gapią się na niego.) Nie wiem po co to zrobiłem.
[Przeniesienie na później. Wszyscy oprócz Joey'a oglądają świąteczną paradę w telewizji.]
Rachel: Ja się zdrzemnę, ten indyk mnie usypia.
Monica: Jeszcze nie jedliśmy!
Rachel: Wiem, ale ta cała praca, żeby go przygotować, ja po prostu...(idzie do swojej sypialni)
Chandler: Hey, przy okazji...czy ktoś wylosował Rachel, bo ja się chcę na nią zamienić.
Phoebe: Ja ją mam! Dzięki Bogu ją masz! Ooh!
Chandler: Wow! Czemu aż tak bardzo chcesz się jej pozbyć ???
Phoebe: Bo ona wymienia wszystko co dostanie, to chyba nie jest możliwe, żeby kupić jej coś co jej się spodoba. Dawaj, zamieniamy się!
Chandler: Oh to nie prawda! Bzdura! Kupiłem jej ten plecak i jej się podobał! Pamiętam jak bardzo płakała jak ten wielki pies porwał go i uciekł... (zauważa spojrzenie na twarzach Moniki i Phoebe) Oh, nie było żadnego wielkiego psa. Dobra to do dupy! Już jej kupiłem tą teczkę i miała wygrawerowane R.G. ...(Phoebe wygląda na zamyśloną) Jej inicjały...
Phoebe: Ohh.
Monica: Może mógłbyś dać ją komuś innemu...jak np. Ross'owi Geller'owi.
Chandler: Op, wiesz co, to raczej damski typ teczki.
Monica: Kogo to obchodzi ??? On pracuje w muzeum!
Chandler: Hey, która jest godzina ??? Zaraz się zacznie mecz!
Phoebe: Nie musisz tego robić, Ross'a i Joey'a nie ma, możesz oglądać paradę jak chcesz.
Chandler: Dzięki.
Monica: Co jest z tym zamrażalnikiem ???! (zaczyna dźgać w lód i kawałek wpada jej do oka) Ow! Ow!!
Phoebe: Boże co się stało ???!
Monica: O mój Boże, wpadł mi lód do oka!
Rachel: (stoi w drzwiach) Ludzie tu próbują zasnąć!
Chandler: Monice wpadł lód do oka, to ją boli.
Phoebe: Otwórz, niech zobaczę.
Monica: Oh, wiesz co, nie mogę, to boli.
Chandler: Może powinnaś przyłożyć sobie lód.
Phoebe: Ooh, Boże, nie wygląda najlepiej.
Rachel: Skarbie, może powinnaś iść do lekarza.
Monica: Nie, moim okulistą jest Richard! Nie mogę iść do niego jak nie mam chłopaka!
Chandler: On jest naprawdę wybredny jeśli chodzi o pacjentów.
Phoebe: Kochanie, musisz iść. Jaki jest numer do jego gabinetu ???
Monica: Jakbym pamiętała takie rzeczy! (cisza) Szybkie wybieranie - 7.
Phoebe: (przez telefon) Cześć! Tak, dzwonię w imieniu oka Moniki Geller, czy Richard Burke przyjmuje dzisiaj ??? (słucha) (do Moniki) Nie ma go w mieście, ale czy chce przyjść do innego lekarza ???
Monica: Tak!!
Phoebe: Tak! Bardzo się cieszy z tego powodu.
[Przeniesienie na później. Phoebe dodaje do czegoś masła, a Ross patrzy.]
Phoebe: To takie fajne, dopóki Monika nie wróci to ja jestem szefową kuchni i ja podejmuje wszystkie decyzje. (Patrzy na masło i decyduje dodać wszystko.)
Ross: Hey, hey, wydaje mi się, że kazała ci dokładnie robić wszystko według recepty!
Phoebe: Dobra, wynocha z mojej kuchni!
Chandler: (wchodzi) Dobra! Dobra! Wydaje mi się, że posunąłem się trochę w sprawie z Joey'm, jak wszedłem do mieszkania on od razu wyszedł do swojej sypialni, ale trzasnął drzwiami tylko raz! (Ross zadowolony) Znaczy się tak, pokazał mi palec.
Phoebe: Dobra muszę zadzwonić do swojej matki i zapytać ją coś o leworęczne gotowanie.
Ross: Słuchajcie, wylosowałem Monikę, ale już kupuję jej coś na Chanukah, może ktoś chce się zamienić ???
Chandler: Oh wiesz co, już właśnie próbowałem zamienić się na...ciebie.
Ross: Tak ???! Wow! To miło, a co mi kupisz ???
Chandler: Nie wiem R.G., myślałem nad czymś damskim do twojego biura.
Ross: Tak, może Phoebe się ze mną zamieni.
Chandler: Oh nie, nie, nie, nie chcesz tego robić, wtedy będziesz musiał mieć Rachel, a ona wymienia wszystkie prezenty.
Ross: Oh, to nie prawda! Kupiłem jej mnóstwo rzeczy i nigdy ich nie wymieniła.
Chandler: Na przykład ???
Ross: Na przykład złoty naszyjnik, który kupiłem jej w zeszłym roku.
Chandler: Kiedy widziałeś ją ostatnio w nim ???
Ross: Nosiła go wtedy cały dzień, a potem...
Chandler: Wielki pies ???
[Scena: Mieszkanie Chandlera i Joey'ego. Joey pakuje wszystkie rzeczy, żeby je zwrócić.]
Ross: (wchodzi) Hey!
Joey: Hey!
Ross: Co ty robisz ???
Joey: Odsyłam wszystkie rzeczy, które Chandler kupił, żeby wykupić się za winę.
Ross: Wszystko ??? Nawet telewizor ???
Joey: Nie! To wkładam do swojego pokoju.
Ross: Słuchaj, Joey, wiem że zrobił źle, ale czy nie powinieneś go przynajmniej wysłuchać ???
Joey: A jak ty byłeś z Rachel, jakby ją pocałował, wysłuchał byś go ???
Ross: Słusznie. Jak długo zamierzasz go karać ???
Joey: 5 lat.
Ross: Skazałeś go ???!
Joey: Hey! Nie popełniaj takiej zbrodni jak liczysz się z czasem.
Ross: Joey, ale on jest twoim najlepszym przyjacielem.
Joey: Nie, był moim najlepszym przyjacielem. Nie wiem czemu tak bardzo stoisz po jego stronie. Skoro on nie jest już moim najlepszym przyjacielem, to jego miejsce jest wolne.
Ross: Oh, kto ??? Ja ???
Joey: Tak!
Ross: Wow! Jestem zaszczycony! A wiesz co zrobię pierw jako twój najlepszy przyjaciel ???
Joey: Co ???
Ross: Każę ci porozmawiać z Chandler'em.
Joey: Dobra. ale jakbyś nie był moim najlepszym przyjacielem.
[Scena: Central Perk. Chandler i Kathy siedzą przy stoliku i rozmawiają o Joey'm.]
KATHY: O mój Boże, jest naprawdę tak źle ???
Chandler: Wszedłem do pokoju, a on nawet ze mną nie pogadał, tylko mamrocze coś po Włosku. I już ja wiem że on zna tylko złe słowa.
Joey: (wchodzi) Hey Gunther, widziałeś Chandler'a ???
GUNTHER: Myślałem, że ty jesteś Chandler'em. Ale jakiś tam jest przy oknie.
(Joey odwraca się i widzi jak tamci się całują.)
KATHY: Oh.
Chandler: Hey Joe.
Joey: (Coś po Włosku) (wypada na zewnątrz)
[Scena: Gabinet doktora Burke'a. Rachel i Monica czekają na przyjście doktora.]
Doktor: Będę przy tobie. Dobra ??? (do pielęgniarki) Dzięki Wendy.
Monica: O mój Boże! Jaki przystojny ten doktor ???
Rachel: Ooh, taki miły, że zastanawiam się czy nie wsadzić sobie tego długopisu w oko.
(odzywa się interkom)
Siostra: Dr. Burke już panią przyjmie.
Monica: Oh nie, nie, nie doktor Burke. Dr. Burke miał być za miastem. Ten drugi mnie ma przyjąć.
Siostra: Dr. Richard Burke jest poza miastem. Dr. Timothy Burke, jego syn panią przyjmie.
Dr. Timothy Burke: Gotowa ???
(Monica patrzy na Rachel, która pokazuje jej kciuk)
[Scena: Mieszkanie Chandlera i Joey'ego. Joey pakuje dalej jak wpada Chandler.]
Chandler: Hey! Przepraszam! Ale to...(widzi, że Joey ma zaraz wyjść) gdzie się wybierasz ???
Joey: Moje rzeczy.
Chandler: Oh, uh, kiedy wracasz ???
Joey: Nie wiem. Mogę tam zostać kilka dni aż znajdę inne mieszkanie.
Chandler: Co ???!
Joey: Tak, pierw myślałem, że będziemy mogli o tym pogadać, załatwić to, ale uh, jak zobaczyłem was dwoje to mi się już nie wydaje...
Chandler: Hey, słuchaj, co mam ci powiedzieć ??? Mam ci powiedzieć, że przestanę się z nią widywać ???
Joey: Tu nie chodzi o nią. Dobra ??? Ale jak widzę was razem to mi to przypomina co zrobiłeś. A nie chcę mieszkać z kimś kto nie wie co to przyjaźń. To narazie. (zaczyna wychodzić jak Chandler łapie za jego torbę i zatrzymuje go)
Chandler: Hey, wiem co to znaczy przyjaźń, ale tylko to schrzaniłem!
Joey: Tak! Właśnie! I dlatego odchodzę.
(Kurczak i kaczka wchodzą do pokoju.)
Chandler: Dobra skoro nie chcesz zostać dla mnie, to przynajmniej zostań z dla nich! Dobra, oni mieli bardzo ciężki rok! Z tym całym rabunkiem i w ogóle!
Joey: Jak ten gość nas okradł, a ja byłem zamknięty w regale przez te 6 godzin, wiesz o czym tak ciągle rozmyślałem ??? Myślałem o tym jak bardzo cię zawiodłem!
Chandler: Co ???
Joey: Tak! Ale jak chcesz wiedzieć jakim przyjacielem się okazałeś, to nie martw się o to! Do zobaczenia!
Chandler: Dobra, zaraz! Daj spokój! Poczekaj chwilkę! Musi być coś co mógłbym zrobić! Coś! Jakbyśmy mieli ten regał to bym tam wlazł na 6 godzin i myślał jak bardzo cię zawiodłem. (Joey rozgląda się zaintrygowany) Co ???
Joey: Mamy tą skrzynię. (Pokazuje na dużą drewnianą skrzynię obok niego.)
[Scena: Gabinet okulistyczny. Tim ogląda oczy Moniki.]
Tim: Jak widziałem cię ostatni raz, to było wtedy jak skończyłem collage. A ty stałaś koło The Dairy Queen.
Monica: Pewnie czekałam na otwarcie.
Tim: Muszę ci powiedzieć, wyglądasz wspaniale.
Monica: Ty też nieźle.
Tim: Jesteś wspaniałą pacjentką!
Monica: I jak to wygląda ???
Tim: Masz małe zadrapanie na rogówce, będziesz musiała założyć sobie opaskę na kilka dni.
Monica: Jak pirat ???!
Tim: Skoro to ci pomaga.
Monica: Umm, jak długo pracujesz z ojcem ??? (on patrzy na nią) Daj spokój, jedno z nas musiało o nim wspomnieć.
Tim: Sprowadziłem się tu dość niedawno.
Monica: Oh. Wielka rodzinna kolacja dzisiaj będzie ???
Tim: Uh. (podaje jej jakąś torbę.)
Monica: Nie ma mowy!
Tim: Chciałem zjeść tą kolację u mojej dziewczyny.
Monica: (rozczarowana) Oh.
Tim: Ale zerwaliśmy.
Monica: (szczęśliwa) Oh.
Tim: Nie była gotowa na poważny związek.
Monica: (życzliwie) Oh. (głosem pirata) I zmusiłeś ją do odejścia ???
Tim: Jeszcze nie nosisz opaski.
Monica: Wiem.
[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Bliżej do kolacji. Monica mówi wszystkim, że Tim przychodzi na kolację.]
Ross: Przychodzi do nas na święta!
Rachel: Wiem, to chore.
Monica: Czemu to chore ???
Rachel: Bo to syn Richarda! To jakby zapraszać grecką tragedię!
Monica: Hey, daj spokój, Phoebe, ty to rozumiesz, nie ???
Phoebe: Tak, wiem czemu się do mnie zwracasz, ale...nie. Przykro mi, ale sądzę, że to trochę zakręcone.
Ross: Tak.
Joey: (wychodzi z łazienki) Co jest zakręcone ???
Monica: Ja umawiająca się z synem Richard'a.
Joey: Ewwwww!! Ew! Ew! Ew!
Chandler: (siedzi cały czas w skrzyni stojącej w salonie) To chyba raczej głupi pomysł.
Rachel: Nic mu tam nie jest ???
Joey: Nic mu nie jest!
Ross: Hey, wiesz, Mon, jak się ułoży pomiędzy tobą i synem Richard'a, będziesz mogła powiedzieć swoim dzieciom, że spałaś z ich dziadkiem.
Monica: Świetnie! Osądzajcie sobie, ale... (pokazuje na Ross'a) poślubił lesbijkę, (teraz na Rachel) zostawiła faceta na ołtarzu, (na Phoebe) zakochała się w tancerzu geju, (na Joey'a) wrzucił drewnianą nogę dziewczyny do ognia, (na Chandler'a) zamieszkał w skrzyni!! (idzie do siebie)
Rachel: Jaki jest cel tej skrzyni ???
Joey: Chandler ???
Chandler: Są trzy powody. Pierwszy (wystawia palec przez dziurkę do oddychania), daje mi to czas na przemyślenie tego co zrobiłem. Drugi (wystawia następny palec), ma pokazać jak bardzo mi zależy na przyjaźni z Joey'm. I trzeci (wystawia 3 palec), to boli!
Ross: (do Rachel) Oh hey! Hey uh, pamiętasz ten naszyjnik, który ci dałem w zeszłym roku ??? Mogę go zobaczyć ???
Rachel: (zaniepokojona) Po co ???
Ross: Chcę tylko coś sprawdzić.
Rachel: Dobra. (idzie do sypialni)
Ross: (kładzie rękę na dziurce do oddychania na skrzyni) (do Chandler) Przekonamy się.
Chandler: Powietrza! Powietrza!! (Ross szybko zabiera rękę.)
Rachel: (wychodzi od siebie z naszyjnikiem) Tu jest! Uwielbiam go. Ciągle go noszę.
Ross: (bierze go) Ten co ja ci kupiłem był złoty, ten jest srebrny.
Rachel: Huh, może...może się zmienił.
Ross: O mój Boże! Ty go wymieniłaś!
Rachel: Nie jest lepiej że go wymieniłam na coś co mi się podoba i z czego korzystam ???
Ross: I na co zamieniłaś ???
Rachel: Pieniądze.
(Pukanie do drzwi)
Monica: (wybiega z sypialni) Ja otworzę! Ja otworzę! Ja otworzę! Ja otworzę! Ja otworzę! Ja otworzę! Ja otworzę! Ja otworzę! Ja otworzę! Ja otworzę! Ja otworzę! Ja otworzę! Ja otworzę! Ja otworzę! Ja otworzę! Ja otworzę! Ja otworzę! Ja otworzę! Ja otworzę! (otwiera drzwi) Cześć, Tim.
Tim: Cześć. (daje jej butelkę wina)
Monica: Dzięki. Poznaj moich przyjaciół. To, Phoebe.
Tim: Cześć, miło mi cię poznać.
Monica: I Joey.
Joey: Hey!
Tim: Cześć, Joey.
Monica: Mój brat, Ross.
Ross: Hey.
Monica: I Rachel. (Chandler głośno odchrząkuje) A to jest Chandler.
Chandler: Ja się masz.
Tim: Co jest...
Monica: Umm, on...
Joey: On myśli!
[Przeniesienie na później. Joey, Rachel, Ross i Tim oglądają mecz, głośno dopingują.]
Chandler: Co się stało ??? co się stało ???!
Joey: Pocałowałeś moją dziewczynę!
(Reklama okularów słonecznych w telewizji.)
Rachel: Ooh, podobają mi się te okulary.
Ross: Podobają, podobają ??? A może chciała byś od razu pieniądze za nie, żebyś nie musiała ich już wymieniać ???
Rachel: (Przeklina po Włosku, mówi to samo co Joey, a ten kiwa głową na znak, że się z tym zgadza.)
Monica: Dobra wszyscy, indyk gotowy!
Tim: Gdzie się mogę umyć ???
Monica: Tutaj, zaprowadzę cię. Dobra, ręczniki wiszą koło zlewu, i możesz wziąć najlepsze mydło.
Tim: Dzięki.
Rachel: Ulubione mydło ??? Myślałam, że zachowujemy je dla papieża!
Monica: Widzisz, jest miły, nie ???
Phoebe: Tak, ale Monika, ale czy chcesz być w takim związku, w którym będziesz mogła użyć zdania: "Tak, widzisz, twój ojciec robił to inaczej!"
Tim: Wow! Wszystko wygląda świetnie! Gdzie powinienem usiąść ???
Monica: Zajęłam ci krzesło. (Pokazuje miejsce koło niej.)
Rachel: (nalewa wina) Chore, chore, chore, chore.
(głośne pukanie)
Phoebe: Oh, ja otworzę. (podchodzi do drzwi.)
Chandler: Nabrałem cię! (śmieje się)
Joey: Mnie to nie wygląda na myślenie!
Chandler: Przepraszam!
Joey: Wiesz co, wydaje mi się, że w ogóle nie powinieneś się odzywać! Masz sporo myślenia, żeby teraz żartować!
Chandler: Dobra, dobra, załatwione!
Rachel: Ross, możesz mi podać ziemniaki ???
Ross: Jasne! Oh, a Joey ma puree jakbyś się chciała zamienić.
Rachel: Przestaniesz ???! Co się z tobą dzieje ???!
Monica: Oh, ho, ho, mamy gościa.
Ross: Nic się ze mną nie dzieje. Wiesz, jak nie jestem całkowicie pozbawiony sentymentu, mam uczucia.
Rachel: Dobra, świetnie. (wstaje i idzie do siebie)
(następuje krępująca cisza)
Chandler: Wy tego nie widzicie, al